Informacja reklamowa. Treść niniejszego komentarza ma wyłącznie cel marketingowy, nie stanowi umowy ani nie jest dokumentem informacyjnym wymaganym na mocy przepisów prawa, nie zawiera informacji wystarczających do podjęcia decyzji inwestycyjnej.
W skrócie
- Klienci hiperskalerów rezerwują dziś moc obliczeniową na 2028 rok. Popyt od kilkunastu kwartałów przewyższa dostępność infrastruktury i w tym widzimy główny argument przeciwko tezie o bańce.
- Nakłady inwestycyjne Amazona, Microsoftu, Alphabetu i Mety przekroczą w przyszłym roku 1 bilion dolarów. W drugim kwartale 2026 roku przychody AWS rosły jednak o 37 proc., Azure o 43 proc., a Google Cloud o około 88 proc. rok do roku, przy poprawiających się marżach.
- Wskaźniki ceny do zysku dla S&P 500 i Nasdaqa 100 są poniżej swoich pięcioletnich średnich, mimo wzrostu indeksów o 18 i niemal 22 proc. w ciągu 12 miesięcy do końca lipca 2026 roku.
- Na polskim rynku długu zwracamy uwagę na papiery skarbowe o stałym kuponie i zapadalności od trzech do pięciu lat. Do najdłuższego końca krzywej i do obligacji korporacyjnych podchodzimy ostrożnie.
- USD/PLN może w naszej ocenie wrócić w okolice tegorocznych maksimów, a ekspozycja na dolara bywa dziś tańsza niż zabezpieczenie portfela akcji instrumentami pochodnymi.
Akcje
30 listopada 2022 roku zadebiutował ChatGPT. Pierwsza publicznie dostępna wersja budziła zachwyt, a chwilę później kpiny z błędów i zmyślanych faktów. Niecałe cztery lata później znajdujemy się w zupełnie innym miejscu. Modele językowe stały się dużo bardziej zaawansowane. Wykorzystanie sztucznej inteligencji rośnie w obszarach takich jak medycyna i wojskowość, a przedsiębiorstwa rozważają wdrażanie tzw. agentów AI mogących wykonywać złożone zadania, samodzielnie korzystać z zewnętrznych narzędzi i wspierać procesy biznesowe. Sztuczna inteligencja nie jest już ciekawostką, tylko technologią wpływającą na strategie największych globalnych biznesów.
Praktycznie równolegle z debiutem ChatGPT rozpoczęła się giełdowa hossa związana ze sztuczną inteligencją. Mimo okresowych korekt oraz zmieniających się liderów trwa ona do dziś. Dla obserwatorów rynku pytanie nie brzmi już: czy AI jest technologią z potencjałem. Dotyczy raczej ogromnej skali nakładów inwestycyjnych i możliwości ich zmonetyzowania w połączeniu z wątpliwościami co do wycen spółek i poziomu oczekiwań inwestorów. Idące w setki miliardów rocznie wydatki na centra danych budzą u niektórych skojarzenia z bańką. Nie podzielamy tej diagnozy. Popyt na moc obliczeniową od kilkunastu kwartałów przewyższa jej dostępność, a coraz większa część tego biznesu jest zakontraktowana na lata z góry.
Klienci rezerwują moc obliczeniową na 2028 rok
Paradoks związany z wielomiliardowymi inwestycjami w centra danych i wątpliwościami części inwestorów polega na tym, że prezesi największych firm technologicznych nie obawiają się obecnie tego, że budują zbyt dużo. Większym ryzykiem jest dla nich to, że nie zbudują wystarczająco szybko. Klienci tych firm od wielu kwartałów zgłaszają popyt na moc obliczeniową, który jest istotnie wyższy niż jej dostępność. Aktualnie rezerwują oni dostęp do infrastruktury już na 2028 rok. Źródłem tego zapotrzebowania jest zarówno trenowanie nowych modeli, jak i, w coraz większej mierze, wdrażanie AI w praktyce.
Uważamy, że bańki powstają tam, gdzie podaż wyprzedza popyt. Na rynku mocy obliczeniowej od kilkunastu kwartałów jest odwrotnie.
W dojrzałych branżach przyspieszenie jednego dużego gracza zazwyczaj odbywa się kosztem pozostałych. Dojrzałe rynki rosną wolno, więc odbieranie udziałów konkurencji w naszej ocenie jest jedyną realną szansą na istotniejszy wzrost przychodów. W przypadku usług chmurowych przyspieszenie tempa wzrostu widoczne jest u każdego z głównych graczy, takich jak Amazon, Microsoft czy Alphabet. To sugeruje, że AI nie prowadzi wyłącznie do przesuwania udziałów pomiędzy poszczególnymi dostawcami, lecz do gwałtownego wzrostu całego rynku. Rynek chmury ma za sobą blisko dwie dekady i wciąż przyspiesza. Czytamy to jako wejście w nową fazę wzrostu.
Awangarda już wdraża, reszta czeka
Część inwestorów zwraca uwagę, że hossa związana z tematem sztucznej inteligencji trwa już blisko cztery lata. Jednak informacje napływające ze spółek cały czas wskazują, że jesteśmy na wczesnym etapie wdrażania AI. Podczas konferencji wynikowej za drugi kwartał 2026 roku prezes Amazona Andy Jassy powiedział, że wielu klientów chmurowego biznesu spółki nie zaczęło jeszcze wdrażać AI w istotnym stopniu, a obecny popyt na moce obliczeniowe generuje przede wszystkim awangarda klientów. W momencie, gdy te wdrożenia przełożą się na poprawę efektywności u pionierów, w ich ślady powinny pójść kolejne spółki z poszczególnych branż.
Cykl inwestycyjny związany z AI jest naszym zdaniem dopiero w początkowej fazie. Według naszych przewidywań, spółki, które będą wdrażać wolno, zaczną tracić pozycję na rzecz szybszych konkurentów, a to popchnie kolejną falę wdrożeń.
Bilion dolarów w jeden rok
Kwestia kwot inwestowanych w centra danych budzi emocje nie bez powodu. Według szacunków analityków łączne nakłady inwestycyjne takich spółek jak Amazon, Microsoft, Alphabet i Meta przekroczą w przyszłym roku 1 bilion dolarów. To mniej więcej tyle, ile wynosi roczny produkt krajowy brutto Szwajcarii. Pieniądze, które jeszcze niedawno te spółki mogły przeznaczać na dywidendy i skup akcji, służą teraz do finansowania inwestycji. Prezesi mówią jednak inwestorom wprost, że podaż ciągle nie nadąża za popytem. W drugim kwartale 2026 roku dynamika przychodów należącego do Amazona AWS przyspieszyła z 28 do 37 proc. rok do roku, Microsoft Azure z 40 do 43 proc., a Google Cloud z 70 do około 88 proc. Przyspieszenie dynamiki wzrostu odbywa się przy jednoczesnej poprawie marż operacyjnych.
Skala nakładów nie niepokoi nas dopóty, dopóki towarzyszy jej przyspieszenie przychodów i poprawa marż. Ten warunek jest dziś spełniony. W kolejnych kwartałach będziemy pilnować obu tych wielkości, bo sama kwota inwestycji niewiele mówi o ich zwrocie.
Zmienia się również struktura wydatków. Coraz większa część środków jest przeznaczana nie na zakup gruntów i budowę centrów danych, lecz na chipy oraz infrastrukturę obliczeniową. To istotna różnica. Same budynki nie generują mocy obliczeniowej ani przychodów bez odpowiedniego wyposażenia, podczas gdy zainstalowane w nich procesory niemal od razu mogą generować przychody.
Kontrakty zamiast spekulacji
Według szacunków analityków okres zwrotu z inwestycji w takie układy jest krótszy niż trzy lata, podczas gdy ich ekonomiczny czas użytkowania wynosi co najmniej pięć lat. Hiperskalerzy często podpisują wieloletnie umowy na wykorzystanie mocy obliczeniowych, co zwiększa przewidywalność przyszłych przychodów i ogranicza ryzyko inwestycji.
Ewoluuje także struktura kontraktów na dostawy komponentów. Spółki budujące centra danych, nauczone ostatnimi ograniczeniami w dostępności niektórych produktów, coraz częściej decydują się na kontrakty długoterminowe. Sprzyjają temu również dostawcy, którzy nie chcą zwiększać mocy produkcyjnych bez gwarancji odbioru. Podobne zjawisko obserwowaliśmy na rynku układów pamięci w przypadku takich firm jak SK Hynix, Micron czy Samsung, gdzie silny popyt przełożył się na wzrost zysków.
Od boomu internetowego sprzed ćwierćwiecza dzisiejszą falę inwestycji odróżnia w naszej ocenie przede wszystkim struktura umów. Wtedy infrastruktura powstawała pod ruch, którego się spodziewano. Dziś powstaje pod moc obliczeniową już zamówioną przez klientów, co dla wielu spółek oznacza trwałą zmianę profilu ryzyka i przychody dające się prognozować na kilka lat do przodu.
Zgadywanie kolejnego lidera to strata czasu
Hossa AI jest kapryśna i w poszczególnych okresach sprzyjała wzrostom jedynie wybranych grup spółek technologicznych. Początkowo były to przede wszystkim Nvidia, Broadcom i Microsoft. Później dołączył do nich szereg spółek z branży oprogramowania. Przez większą część minionych 12 miesięcy zainteresowanie inwestorów przenosiło się na spółki półprzewodnikowe, podczas gdy notowania wielu firm software’owych mocno spadły. Lipiec z kolei przyniósł gwałtowną przecenę półprzewodników, a inwestorzy ponownie zaczęli przychylniej patrzeć na oprogramowanie i Big Tech.
Przewidywanie, która grupa spółek technologicznych będzie cieszyła się szczególnymi względami inwestorów, jest naszym zdaniem trudne, o ile w ogóle możliwe. Zamiast tego stawiamy na fundamenty: spółki z dobrymi zarządami, trwałymi przewagami konkurencyjnymi i wycenami na rozsądnym poziomie. Rotację liderów wykorzystujemy do przeglądu portfela. Strategii przy takich zmianach nie ruszamy.
Wyceny niższe, niż sugerują nagłówki
Wysokie wyceny na giełdzie amerykańskiej to jedna z głównych wątpliwości podnoszonych przez obserwatorów rynku. Analiza, która stoi za takimi wnioskami, często sprowadza się do oceny nominalnej stopy zwrotu z głównych indeksów. I faktycznie, S&P 500 w ciągu 12 miesięcy do końca lipca 2026 roku zanotował wzrost o 18 proc., a Nasdaq 100 o niemal 22 proc. Są to liczby powyżej średnich historycznych. Jeśli jednak przyjrzymy się źródłom tych wzrostów, zobaczymy, że znajdowały one oparcie we wzroście zysków spółek. Jednocześnie wskaźniki ceny do zysku dla obu indeksów znajdują się obecnie poniżej swoich pięcioletnich średnich. Oznacza to, że indeksy rosły dlatego, że wchodzące w ich skład spółki zarabiają coraz więcej, a nie dlatego, że inwestorzy są skłonni płacić coraz więcej za tego samego dolara zysku.
Ile dziś kosztuje przyszły wzrost
Skłonność inwestorów do płacenia za przyszły wzrost obrazuje wskaźnik PEG, który odnosi wskaźnik ceny do zysku do oczekiwanego tempa wzrostu zysków spółki. Jeżeli P/E wynosi 25, a zyski mają rosnąć w tempie 25 proc. rocznie, PEG wynosi 1. Peter Lynch, legendarny zarządzający funduszem Fidelity Magellan, uznawał taki poziom za atrakcyjny. Wskaźnik ten nie powinien być jednak stosowany mechanicznie, ponieważ jego wartość zależy od trafności prognoz.
W przypadku wielu dużych spółek technologicznych mamy dziś do czynienia z sytuacją paradoksalną. Mimo rekordowych notowań i powracającej narracji o bańce PEG kształtuje się u nich na poziomie zbliżonym do 1. Za oczekiwany wzrost zysków tych spółek inwestorzy płacą dziś mniej niż jeszcze kilka lat temu. Trudno przy takich poziomach PEG bronić tezy, że rynek amerykański jest dziś drogi.
Gdzie widzimy potencjał
W naszej ocenie hossa AI będzie korzystna dla spółek z różnych branż. Potencjalne korzyści z dalszego rozwoju AI mogą odczuwać zarówno producenci półprzewodników, spółki tworzące oprogramowanie, jak i firmy oferujące usługi przetwarzania danych oraz rozwiązania chmurowe.
Spółki z tych sektorów z reguły spodziewają się dalszego, szybkiego wzrostu zysków i niewiele wskazuje na to, aby wzrost ten miał się zatrzymać. Nie oznacza to, że ich notowania będą rosły bez przerw. Korekty i zmiany rynkowych liderów są naturalnym elementem każdej fali wzrostów. Fundamenty rozwoju sztucznej inteligencji pozostają jednak, w naszej ocenie, nadal bardzo silne.
Najbardziej zaawansowane modele językowe i największe centra danych powstają dziś w Stanach Zjednoczonych. Portfela nie zawężamy jednak do USA. Rozwój sektora półprzewodników obejmuje również spółki z Azji i Europy, zarówno producentów maszyn do wytwarzania półprzewodników, jak i samych chipów.
Rynek, który sam wzmacnia własne spadki
Korekty mogą być gwałtowne i dla wielu inwestorów bolesne, co potwierdziła ostatnia przecena sektora półprzewodników. W ostatnich latach struktura rynku istotnie się zmieniła. Rośnie udział aktywów w funduszach pasywnych typu ETF, zarówno tych odwzorowujących szerokie indeksy, jak i wyspecjalizowanych, a także w produktach wykorzystujących dźwignię finansową. Coraz większe znaczenie mają też zespoły inwestycyjne prowadzące agresywną politykę zarządzania oraz fundusze hedgingowe dążące do maksymalizacji krótkoterminowych stóp zwrotu.
Zakładamy, że korekty w tym cyklu będą gwałtowniejsze niż w poprzednich, nawet gdy fundamenty spółek pozostaną nienaruszone. Zgodnie z naszym przewidywaniem, wyceny będą się do wartości fundamentalnej dobijać skokami, z możliwymi przestrzeleniami w obie strony.
Trafny wybór spółek, najgorszy moment wyjścia
Lipcowa korekta odbiła się szerokim echem również na koreańskim rynku akcji. Według doniesień medialnych aż 3 proc. dorosłych Koreańczyków zostało wezwanych do uzupełnienia depozytów zabezpieczających po spadku wartości akcji kupowanych za pieniądze z kredytu. Dobrze pokazuje to paradoks inwestowania z nadmierną dźwignią: część tych osób mogła trafnie wybrać spółki o wysokim długoterminowym potencjale wzrostu, jednak sama dźwignia zmusiła ich do zamknięcia pozycji w najgorszym możliwym momencie.
Dlatego tak ważne jest odpowiednie zarządzanie ryzykiem, dywersyfikacja portfela i ograniczanie strat w okresach największej zmienności. Ochrona kapitału pozwala przetrwać korektę bez nerwowych decyzji i zachować jego większą część, która może uczestniczyć w późniejszym odbiciu. Ma to szczególne znaczenie, ponieważ odrabianie strat wymaga coraz większych wzrostów: po spadku o 20 proc. potrzeba już 25 proc. zysku, aby wrócić do punktu wyjścia. W długim terminie o wyniku inwestycyjnym decyduje w równym stopniu udział w hossie i zdolność do ograniczania strat podczas bessy.
Obligacje
Emocje uczestników rynku obligacji koncentrują się obecnie na dwóch obszarach. Pierwszy to obawy o wzrost inflacji, przeplatane nadzieją, że wzrost cen ropy okaże się przejściowy i koszty paliw nie przełożą się istotnie na wzrost cen w innych kategoriach towarów i usług. Drugi to kwestia podaży obligacji ze strony Ministerstwa Finansów, czyli perspektyw deficytu budżetowego i wzrostu długu publicznego. Tutaj także widzimy dwa podejścia: część inwestorów bagatelizuje ten problem, twierdząc, że obecny i potencjalny popyt na papiery skarbowe jest na tyle duży, iż wielkość podaży nie będzie miała znaczenia. Ryzyko inwestowania w polskie obligacje skarbowe postrzegają oni jako niskie. Inni obawiają się reakcji inwestorów zagranicznych na wieść o kolejnych rekordach relacji długu do PKB.
Obawy o inflację są przesadzone
Rynek w ostatnim czasie bardzo mocno koncentruje się na ryzyku inflacyjnym wynikającym z napięć geopolitycznych i wzrostu cen ropy. W naszej ocenie skala tego zagrożenia jest wyolbrzymiana. Uważamy, że inflacja może przejściowo wzrosnąć, jednak szacujemy, że w dalszej perspektywie powinna stopniowo stabilizować się w okolicach 2,5 proc. rocznie. Raczej poniżej tej wielkości niż powyżej.
Obecnie obligacje skarbowe o stałym kuponie i zapadalności od około trzech do pięciu lat oferują korzystną relację potencjalnej rentowności do ryzyka, choć ich wyceny mogą w krótkim terminie podlegać wahaniom.
Kampania wyborcza w cenach obligacji
Jednocześnie zwiększoną ostrożność zachowujemy w odniesieniu do najdłuższych obligacji oraz do segmentu kredytowego. Przed nami narastanie obaw o kondycję finansów publicznych. Będzie ono dodatkowo wzmacniane perspektywą kampanii przed wyborami parlamentarnymi w 2027 roku. Nie sposób pominąć tutaj także sytuacji na światowym rynku obligacji. Na największych rynkach obserwujemy tendencję do wzrostu rentowności, a w perspektywie najbliższych miesięcy będzie to dodatkowy czynnik zniechęcający do zwiększania pozycji w instrumentach długoterminowych.
W przypadku pogorszenia percepcji stabilności finansów publicznych wzrost premii za ryzyko szczególnie mocno dotknie wyceny obligacji skarbowych o najdłuższych terminach zapadalności. Uważamy, że ten czynnik powinien być odczuwalny także na rynku obligacji korporacyjnych.
Waluta
Jesień na rynku walutowym rozegra się przede wszystkim między polityką Fed, geopolityką a rosnącą awersją do ryzyka. Podwyższona zmienność oraz sezonowo większa podatność rynków akcji na korektę sprawiają, że realnym scenariuszem jest w naszej ocenie powrót USD/PLN w okolice najwyższych poziomów notowanych w tym roku.
Co przemawia za mocniejszym dolarem
Za mocniejszym dolarem przemawia utrzymująca się odporność amerykańskiej gospodarki. Fed nadal prowadzi restrykcyjną politykę, a część jego przedstawicieli dopuszcza kolejne podwyżki stóp. Jednocześnie kapitał przyciągają amerykańskie spółki technologiczne, które coraz szybciej przekładają inwestycje w sztuczną inteligencję i centra danych na wyniki finansowe.
W okresach rynkowego niepokoju szczególną rolę odgrywają również inwestorzy korzystający z dźwigni finansowej. Gwałtowny wzrost zmienności może zmuszać ich do szybkiego ograniczania pozycji, uruchamiając serię wyprzedaży. W takich warunkach klasyczne zabezpieczenie portfela akcji za pomocą instrumentów pochodnych staje się relatywnie droższe.
Dolar jako zabezpieczenie portfela
Alternatywą może być utrzymywanie części aktywów w walucie, która ma szansę zyskiwać podczas rynkowego stresu. Ekspozycja na dolara nie eliminuje ryzyka części akcyjnej, ale może częściowo amortyzować jej spadki, jeżeli osłabieniu giełd będzie towarzyszyć wzrost USD/PLN.
Drogi pieniądz i podwyższona zmienność będą więc stawiać inwestorów przed prostym pytaniem: czy warto uczestniczyć w chaotycznym rynku, czy lepiej skoncentrować się na instrumentach skarbowych oferujących przewidywalny dochód? Jesienią odpowiedź na nie może mieć większe znaczenie niż próba uchwycenia kolejnego krótkoterminowego ruchu indeksów.
Podsumowanie
Na rynku akcji zwracamy uwagę na znaczenie dalszego rozwoju spółek związanych ze sztuczną inteligencją, ponieważ popyt na moc obliczeniową wciąż przewyższa podaż, przychody dostawców chmury przyspieszają, a wyceny największych spółek technologicznych są niższe, niż sugerują nagłówki. Kolejnego lidera nie próbujemy zgadywać. W ocenie spółek kluczowe znaczenie mają dla nas ich fundamenty, przy czym zakładamy, że korekty mogą być w tym cyklu gwałtowniejsze.
Trzy do pięciu lat. Taka zapadalność polskich obligacji skarbowych o stałym kuponie wygląda dziś w naszej ocenie najkorzystniej, a obawy o inflację uważamy za wyolbrzymione. Najdłuższy koniec krzywej i segment korporacyjny zostawiamy na razie z boku, bo rosnąca podaż długu i kampania przed wyborami parlamentarnymi w 2027 roku mogą podnieść premię za ryzyko.
Na rynku walutowym za realny scenariusz uznajemy powrót USD/PLN w okolice tegorocznych maksimów. Ekspozycja na dolara może się okazać w naszej ocenie tańszą alternatywą dla zabezpieczania portfela akcji instrumentami pochodnymi.
W naszej ocenie o jesiennym wyniku zdecyduje konsekwencja w trzymaniu się fundamentów i odporność na zmienność większą niż w poprzednich cyklach. Najbliższy sprawdzian przyniosą wyniki spółek technologicznych za trzeci kwartał, publikowane od końca października.
Źródła danych przywołanych w tekście
1. Dynamika przychodów AWS w II kw. 2026 r. (37 proc. r/r, przyspieszenie z 28 proc. w I kw. 2026 r.) – Amazon, komunikat wynikowy za II kw. 2026 r., https://www.aboutamazon.com/news/company-news/amazon-earnings-q2-2026-report oraz CNBC, https://www.cnbc.com/2026/07/30/aws-earnings-q2-2026.html
2. Dynamika przychodów Microsoft Azure (43 proc. r/r wobec 40 proc. kwartał wcześniej) – Microsoft, komunikat za IV kw. roku obrotowego 2026, https://www.microsoft.com/en-us/investor/earnings/fy-2026-q4/press-release-webcast oraz CNBC, https://www.cnbc.com/2026/07/29/microsoft-msft-q4-earnings-report-2026.html
3. Dynamika przychodów Google Cloud – Alphabet, raport bieżący za II kw. 2026 r., https://www.sec.gov/Archives/edgar/data/1652044/000165204426000066/googexhibit991q22026.htm
4. Rezerwacje mocy obliczeniowych na 2027 i 2028 r. oraz wypowiedź Andy’ego Jassy’ego o wczesnym etapie wdrożeń AI w przedsiębiorstwach – konferencja wynikowa Amazona za II kw. 2026 r., https://www.investing.com/news/transcripts/earnings-call-transcript-amazon-tops-q2-2026-estimates-as-aws-growth-accelerates-93CH-4826442
5. Prognoza łącznych nakładów inwestycyjnych powyżej 1 bln dol. w 2027 r. – CNBC (szacunki Evercore i Bank of America), https://www.cnbc.com/2026/04/30/ai-boom-big-tech-capital-expenditures-now-seen-topping-1-trillion-in-2027-.html oraz Moody’s Ratings za DataCenterDynamics, https://www.datacenterdynamics.com/en/news/moodys-hyperscaler-capex-forecasts-marked-up-by-85bn-to-close-in-on-1trn-by-2027/
6. Wskaźnik ceny do zysku S&P 500 poniżej pięcioletniej średniej (P/E forward 19,6 wobec średniej 19,9) – FactSet Earnings Insight, 31 lipca 2026 r., https://insight.factset.com/sp-500-earnings-season-update-july-31-2026
7. Lipcowa przecena sektora półprzewodników (indeks SOX -20,6 proc. w lipcu 2026 r., Nasdaq 100 -6,6 proc.) – Nasdaq, “July 2026 Review and Outlook”, https://www.nasdaq.com/articles/july-2026-review-and-outlook
8. Wezwania do uzupełnienia depozytów zabezpieczających w Korei Południowej (ponad 1,2 mln lewarowanych rachunków detalicznych do 13 lipca 2026 r., ok. jeden na 30 dorosłych; dane biura tradingowego Goldman Sachs) – https://www.investing.com/analysis/koreas-leveraged-chip-trade-hits-the-margin-call-wall-200684082 ; skala lipcowego spadku indeksu KOSPI (-22,19 proc.) – Korea Herald, https://www.koreaherald.com/article/10828267
9. Restrykcyjne nastawienie Fed i dopuszczanie podwyżek stóp przez część FOMC (posiedzenie 29 lipca 2026 r.: dziewięciu członków za utrzymaniem stóp, trzech za podwyżką o 0,25 pkt proc.) – https://www.usbank.com/investing/financial-perspectives/market-news/federal-reserve-interest-rate.html
10. Rekordy relacji długu publicznego do PKB w Polsce (dług EDP 61,6 proc. PKB na koniec I kw. 2026 r.; prognoza Ministerstwa Finansów 65,1 proc. PKB na koniec 2026 r.) – https://forsal.pl/gospodarka/finanse-publiczne/artykuly/11260868,mf-dlug-publiczny-polski-2026.html oraz https://www.prawo.pl/podatki/mf-dlug-publiczny-przekroczy-65-proc-pkb-w-2026-roku,1543768.html
11. Roczne PKB Szwajcarii (ok. 1,04 bln dol. w 2025 r., dane MFW) – https://www.statista.com/statistics/263589/gross-domestic-product-gdp-in-switzerland/
Nota prawna – informacja reklamowa
Powyższa treść jest wyłącznie wyrazem osobistych poglądów jej autorów, aktualnych na dzień sporządzenia materiału i nie stanowi rekomendacji inwestycyjnej w rozumieniu Rozporządzenia MAR (UE nr 596/2014) ani usługi doradztwa inwestycyjnego w rozumieniu ustawy o obrocie instrumentami finansowymi. Materiał nie stanowi oferty w rozumieniu Kodeksu cywilnego. Materiały i informacje prezentowane w niniejszym dokumencie służą jedynie celom informacyjnym, reklamowym lub promocyjnym i nie powinny być wyłączną podstawą podejmowania jakichkolwiek decyzji inwestycyjnych.
Przytoczone dane finansowe pochodzą z raportów okresowych i komunikatów wynikowych opublikowanych przez poszczególne spółki za II kwartał 2026 r.
Prezentowane wyniki historyczne oraz prognozy rynkowe nie stanowią gwarancji ani wiarygodnego wskaźnika przyszłych wyników. Caspar Asset Management S.A. informuje, że z każdą inwestycją wiąże się ryzyko. Poziom tego ryzyka jest zróżnicowany i zależy m.in. od rodzaju wybranej strategii. Stopy zwrotu z portfeli mogą podlegać znacznym wahaniom (w szczególności z uwagi na ryzyko rynkowe i walutowe). Klient powinien liczyć się z możliwością osiągnięcia gorszego wyniku niż oczekiwany oraz ryzykiem utraty części lub całości zainwestowanego kapitału.
Opodatkowanie zysków zależy od indywidualnej sytuacji Klienta i może ulec zmianie. Przed podjęciem decyzji inwestycyjnej należy zapoznać się z Regulaminem świadczenia usług zarządzania aktywami przez Caspar Asset Management S.A., który zawiera szczegółowe informacje na temat warunków świadczenia ww. usługi, dostępnych strategii inwestycyjnych oraz ryzyka związanego z inwestowaniem, zgodnie z określoną strategią inwestycyjną.





