Caspar Akcji Europejskich

Inwestuje na rynkach w Polsce, Turcji, Szwajcarii oraz państwach UE.

Więcej: Caspar Akcji Europejskich



Caspar Stabilny

Minimalizuje zmienność, zapewnia stabilny wzrost, inwestuje globalnie.

Więcej: Caspar Stabilny

Strategia Akcyjna
Środkowej i Wschodniej Europy

Koncentruje się na rynkach akcyjnych Środkowej i Wschodniej Europy.

Więcej: MASIW

Strategia Zrównoważona
Środkowej i Wschodniej Europy

Inwestycje w regionie przy założeniu średniego ryzyka inwestycyjnego.

Więcej: MZSIW

Strategia Stabilnego Wzrostu
Środkowej i Wschodniej Europy

Inwestycje w regionie przy założeniu małego ryzyka inwestycyjnego.

Więcej: MSWSIW



Strategia
Akcji Skoncentrowanych

Koncentruje się na mniejszej liczbie starannie wyselekcjonowanych papierów.

Więcej: MAS



Strategia
Akcji Spółek Stefy Euro

Celem inwestycyjnym jest uzyskanie długoterminowej rentowności portfela.

Więcej: MASSE



Strategia Stabilnego Wzrostu
Akcji Skoncentrowanych

Podstawowym kryterium wyboru lokat jest analiza fundamentalna.

Więcej: SMSWAS



Strategia Akcyjna
USA

Koncentruje się na rynkach Stanów Zjednoczonych (USA).

Więcej: MAUSA



Strategia Zrównoważona
Akcji Skoncentrowanych

Celem inwestycyjnym jest wzrost wartości Portfela i pobicie Benchmarku.

Więcej: SMZAS

tekst alternatywnytekst alternatywny

Kim jesteśmy, jak inwestujemy,
co nas wyróżnia
CZYTAJ >>>

A A A

Ring Caspara – Koszyk pełen obietnic

Ring Caspara, wybory

Rozmowa z Błażejem Bogdziewiczem oraz Piotrem Przedwojskim o kampanii wyborczej i samych wyborach, wojnie handlowej i słabych danych gospodarczych napływających ze świata.

– Czy coś Was zaskoczyło w kampanii wyborczej?

Piotr Przedwojski: – Była to pierwsza kampania w III Rzeczpospolitej, w której obietnice transferów socjalnych były składane tak obficie. Cztery z pięciu komitetów wyborczych, które zarejestrowały się w całym kraju składało bardzo hojne obietnice, starając się tym przyciągnąć wyborców. Jeszcze kilka lat temu większości polityków takie obietnice nie przeszłyby przez gardło, a dziś są gładko wypowiadane, nawet jeśli dotyczą płacy minimalnej, która w tych obietnicach ma stanowić 60% średniej krajowej.

Błażej Bogdziewicz: – Sukces ośmiela. W 2015 roku PiS wygrał wybory dzięki obietnicom transferów socjalnych, więc nie dziwmy się, że wszyscy to podchwycili.

– Ciekawe dokąd nas to zaprowadzi.

Piotr Przedwojski: – Zobaczymy. W tegorocznej kampanii jednym z ważniejszych tematów była płaca minimalna, której wysokość jednych zachwyciła, a innych wystraszyła. Jaki będzie efekt tych obietnic, nikt nie wie. I to jest być może najgroźniejsze. Płace powinny być zależne od produktywności – o czym zresztą w jednym z wywiadów wspominał premier. Czy produktywność w Polsce osób najmniej zarabiających wzrośnie w ciągu najbliższych pięciu lat o 78%? Wzrost płacy minimalnej powinien pociągnąć za sobą wzrost płac lepiej zarabiających – może nie aż o 78%, ale powinien to być wzrost znaczący. Dla przypomnienia: wzrost produktywności powiększony o wzrost populacji daje wzrost PKB. Nikt przytomny nie mówi o prawie podwojeniu PKB w ciągu pięciu lat. Zatem skutki wzrostu kosztów szybsze od wzrostu produktywności spadną na przedsiębiorców. Oczekiwanie, że nic się nie stanie jest naiwne. Przeglądałem niedawno dokumenty z poprzedniej kampanii i rzuciło mi się w oczy, szczególnie jedna niespełniona obietnica, która dla gospodarki ma szczególne znaczenie, czyli poziom inwestycji. Wówczas mówiono, że wyniesie on 25% produktu krajowego brutto. Nic z tego nie wyszło, mamy 17%, czyli mniej niż przed 2015 rokiem. Jest taki ładny, bardzo pouczający, wykres sprokurowany przez Ignacego Morawskiego ze Spotdaty. Warto mu się przyjrzeć.

Wybory, co dalej?

Dlaczego w tej sprawie rząd PiS poniósł klęskę?

Piotr Przedwojski: – Moim zdaniem, to zwiększenie penalizacji. W jakimś stopniu zaostrzenie prawa przyczyniło się do załatania dziury VAT-owskiej, ale z drugiej strony obniżyło skłonność do inwestycji. Pamiętajmy, że do polskiego prawa weszło pojęcie „zbrodni VAT-owskiej”, w wypadku której kara może sięgnąć 25 lat więzienia! Kolejny logiczny krok to kara śmierci.

– Czegoś Wam w tej kampanii zabrakło?

Piotr Przedwojski: – Podczas kampanii dziennikarze jednej z gazet wysłali do wszystkich komitetów wyborczych jedno proste pytanie. Dotyczyło tego, czy spółka publiczna, notowana na Giełdzie Papierów Wartościowych powinna kierować się w swojej działalności poza kryterium zysku również interesem państwa – czyli tylko jednego interesariusza. Wszystkie komitety odpowiedziały twierdząco – chyba bez rozumienia co to oznacza. Jednym słowem, wśród polskich polityków panuje pełna zgoda, że spółki powinny się kierować kryteriami innymi niż dobro akcjonariuszy. Zwróćmy uwagę, że nikt nie ujął się za akcjonariuszami mniejszościowymi. Akcjonariusze, czyli inwestorzy zażądają wyższej stopy zwrotu, czyli innymi słowy wzrośnie koszt kapitału. Mówiąc krócej będzie mniej inwestycji.

Błażej Bogdziewicz: – Moje oczekiwania nie były nadmiernie rozbudowane, więc nie czuję się rozczarowany. Ale mówiąc poważnie, to zabrakło w tej kampanii – od lat brakuje tego zresztą w całym polskim życiu publicznym – poważnej dyskusji nad modelem funkcjonowania państwa. Nie chodzi o poziom transferów socjalnych, bo tutaj politycy dali jednoznaczny sygnał. Można się zastanawiać czy ich poglądy są słuszne, ale przynajmniej je poznaliśmy. Ale czy w Polsce jest dyskusja, jak powinny funkcjonować instytucje państwowe? Weźmy system sprawiedliwości. To gorący temat, ale dyskusja o nim ogranicza się do tego, czy sądy powinny być pod kontrolą polityków, czy sytuacja powinna wrócić do stanu sprzed 2015 roku. A gdzie dyskusja o tym co zrobić, aby one po prostu lepiej funkcjonowały?

Piotr Przedwojski: – Jedna z gazet usłużnie policzyła, że postępowanie sądowe wydłużyło się w ciągu ostatnich trzech lat o 26%. Ładny wynik. Gdyby tak wzrosły nam inwestycje, zwłaszcza i to prywatne, to byłoby hoho!

Błażej Bogdziewicz: – No właśnie. Strona rządowa mówi, że trzeba ich reformę dokończyć, a opozycja, że trzeba ją wyrzucić do kosza i cofnąć się do wcześniejszych rozwiązań. Tymczasem moim zdaniem, żaden z tych pomysłów nie gwarantuje tego, że postępowania sądowe będą krótsze. A to dla gospodarki ma kapitalne znaczenie, także jeśli chodzi o wspomniany tu przez Piotra poziom inwestycji.

– Jarosław Kaczyński zapowiedział podczas tej kampanii wymianę elit, również ekonomicznych. Jak to można zrobić? Wziąć panu Solorzowi i oddać panu X?

Piotr Przedwojski: – Jedno rozwiązanie jest znane od tysiącleci. Nazywa się „Rewolucja”.

Błażej Bogdziewicz: – Trudno powiedzieć, co prezes Kaczyński miał na myśli. Żaden z nas nie siedzi w jego głowie.

Wybory i zmiany po wyborach

– Może szkoda… Pytam Was o to, jak można tę operację przeprowadzić.

Błażej Bogdziewicz: – Można zastosować rozwiązanie pozytywne lub negatywne. To pierwsze polega na tym, że Jarosław Kaczyński uważa, że dotąd dochodziło się w Polsce do majątku dzięki układom na szczytach władzy, a teraz tych układów nie będzie, że majątek będzie się wypracowywało talentem i ciężką pracą. A scenariusz negatywny oznacza, że teraz będą inne układy i powstanie inna, „nasza”, oligarchia. Te wizje są oczywiście sprzeczne.

Piotr Przedwojski: – Pytanie jak szybko ma się to dokonać. Bo jeśli szybko, to wyłącznie poprzez rewolucję. Nie ma inne drogi. Jeśli natomiast ma to być „długi marsz”, to wówczas mówimy o przejrzystych regułach, które premiują kompetencje. Jeśli miałaby to być ta druga opcja, to podpisuję się pod tym dwoma rękoma.

– Podziwiam Twój optymizm.

Piotr Przedwojski: – Jarosław Kaczyński nie powiedział, jak szybko ma się jego zapowiedź zmaterializować, ale można odnieść wrażenie, że zależy mu, aby to się dokonało w najbliższym czasie.

Błażej Bogdziewicz: – Orbanowi udało się stworzyć własną oligarchię. W Polsce jeszcze, na szczęście, takich „osiągnięć” nie mamy.

– Porozmawiajmy o sytuacji na świecie. Można odnieść wrażenie, że prezydent Stanów Zjednoczonych wojuje już ze wszystkimi.

Błażej Bogdziewicz: – Jego ostatnia decyzja, która doprowadziła do tureckiego ataku na Kurdów jest szkodliwa również dla Stanów Zjednoczonych, bo ten kraj gwałtownie traci wiarygodność. Dobrą wiadomością jest to, że rozpoczęły się rozmowy między Waszyngtonem i Pekinem. Trudno wyrokować o ich wyniku, ale już samo rozpoczęcie rozmów jest dobrym sygnałem. Tym bardziej, że Trumpowi powinno zależeć na porozumieniu, bo zbliża się kampania wyborcza, a on jest w trudnej sytuacji. Po pierwsze, amerykańska gospodarka wysyła niepokojące sygnały. Po drugie, poparcie dla Donalda Trumpa słabnie, sondaże są dla niego znacznie mniej przychylne niż kilka miesięcy temu. Po trzecie, grozi mu impeachment, a niewykluczone nawet, że po odejściu z Białego Domu trafi wprost do więzienia. Dlatego robi różne deale – z Erdoganem w sprawie Kurdów, próbował z Żełeńskim, więc teraz być może zrobi deal z Chińczykami. Myślę, że jest w nastroju…

Donald Trump i wojna handlowa

– Do dealowania.

Błażej Bogdziewicz: – Właśnie. On traktuje politykę jak biznes.

– Po co mu jeszcze w natłoku tych złych informacji wojna handlowa z Europą? Największym przeciwnikiem USA są dzisiaj Chiny, więc konfliktowanie się z kontynentem, który jest Stanom Zjednoczonym przyjazny i który jest daleki od Chin, wydaje się strzałem jeśli nie w głowę, to przynajmniej w kolano.

Piotr Przedwojski: – Trump nie jest człowiekiem, który docenia długoterminowe relacje. On myśli inaczej: dzisiaj robimy ze sobą biznes, jutro skaczemy sobie do gardeł, ale oczywiście to nie wyklucza, że pojutrze znowu zrobimy biznes. On chyba po prostu tak patrzy na świat. Prosto moim zdaniem.

– Europa może mocno na wojnie handlowej z USA ucierpieć?

Błażej Bogdziewicz: – Myślę, że w tym wypadku obie strony dojdą do porozumienia. Kolejny front nie jest Trumpowi potrzebny, choć wydaje się, że on naprawdę nie przepada za Starym Kontynentem i na pewno nie lubi Angeli Merkel. Ale dla niego to biznes, więc sądzę, że odsunie swoje osobiste antypatie na bok i zawrze kolejny deal.

– Dane gospodarcze napływające ze świata nie napawają optymizmem.

Błażej Bogdziewicz: – To prawda. Dane z gospodarki niemieckiej są bardzo złe, gorsze niż pokazuje dzisiaj Francja i Włochy. Teraz najlepiej radzi sobie… Grecja, która ma najszybszy wzrost gospodarczy w Strefie Euro. Co więcej, Grecy wyemitowali obligacje z ujemną stopą procentową, czyli każą sobie płacić za możliwość pożyczania im pieniędzy.

Piotr Przedwojski: – Krótkoterminowe, bo trzymiesięczne, ale jednak. To konkurs brzydoty – wcale nie jesteśmy tacy brzydcy!. A propos niemieckiej gospodarki – wskaźniki spółek z indeksu DAX są dzisiaj gorsze od średniej europejskiej. Niemcy o tym wiedzą i muszą się z tym źle czuć. Choć przyganiał kocioł garnkowi, bo wyceny z naszej giełdy wyglądają bardzo źle.

Błażej Bogdziewicz: – Zły stan niemieckiej gospodarki wynika z wielu przyczyn – problemów Chin, brexitu, ogólnoświatowego spowolnienia w handlu międzynarodowym, kłopotów przemysłu samochodowego…

Piotr Przedwojski: – I wielu błędów popełnionych przez niemieckie firmy. Choćby te wielkie przejęcia ze stratami. Tamtejsze firmy mają wiele za uszami. Kłania się słaby nadzór korporacyjny i centralizacja. Brzmi znajomo?

Błażej Bogdziewicz: – Od upadku Lehmann Brothers Europa zaciskała pasa i cały czas to robi, nie może się pogodzić z koniecznością odejścia od tej polityki. Oszczędzanie jest oczywiście cnotą, ale obecnie mamy taką sytuację, że budżet może się finansować nawet za darmo. Co więcej, może na tym nawet zarabiać, bo obligacje rządowe mają ujemną stopę procentową. Poza tym Niemcy mają wielką nadwyżkę finansową, więc z łatwością mogłyby sfinansować wielkie projekty infrastrukturalne, które są w tym kraju niezbędne. Niemcy mogłyby też obniżyć podatki, bo te instrumenty nakręciłyby koniunkturę. Skorzystałaby na tym cała Europa. Niestety, mam wrażenie, że upadek Lehmann Brothers przeorał psychikę niemieckich polityków.

Piotr Przedwojski: – Zwróćcie uwagę, że o ile jeszcze kilka lata temu Niemcy były przez najpoważniejsze pisma ekonomiczne stawiane za wzór, to dzisiaj już się tak nie pisze. Pierwsi dostrzegli problem inwestorzy.

– Złe wieści dochodzą też zza oceanu.

Błażej Bogdziewicz: – Tak, wskaźniki wyprzedzające są złe. Wydaje się, że najważniejszą przyczyną jest wojna handlowa z Chinami, ale mogą być też przyczyny sezonowe, bo w General Motors trwa wielki strajk, który na pewno mocno odbił się na kooperantach. Stany Zjednoczone długo się broniły, ale globalne spowolnienie też chyba zaczyna Amerykanów doganiać. Przy czym trzeba podkreślić, że i tak Stany Zjednoczone są w najlepszej sytuacji spośród wszystkich wielkich gospodarek na świecie.

Rozmawiał Piotr Gajdziński


Podobne wpisy:




Obejrzyj, skąd wzięły się tak dobre wyniki Strategii Akcyjnej USA za rok 2018:

Zobacz nasz kanał!

TAGI: Ring Caspara, rynki finansowe,

Simple Share Buttons

Ring Caspara – Koszyk pełen obietnic

autor: Piotr Gajdziński czas czytania: 8 min