Fundusze Inwestycyjne Otwarte (FIO)

Zacznij już od 1000 zł. Szybka i bezpieczna rejestracja online. Buduj swój portfel funduszy inwestycyjnych przez Internet.


Inwestuj w obligacje - Caspar Obligacji


Dbaj o stabilny wzrost - Caspar Stabilny


Inwestuj globalnie - Caspar Globalny


Inwestuj w Europie - Caspar Akcji Europejskich


Kup fundusz

Strategie Asset Management

Sprawdź pełną ofertę strategii zarządzania aktywami i wybierz dopasowaną do potrzeb.

Pamiętaj, że - jeżeli nie znajdziesz odpowiadającej na Twoje zapotrzebowania - mozemy stworzyć strategię o indywidualnym charakterze.


Więcej: Strategie Inwestycyjne


Zostań klientem

Wyniki zarządzania
OSTRZEŻENIE - oszuści podszywają się pod pracowników Grupy Caspar »
tekst alternatywny tekst alternatywny

Kim jesteśmy, jak inwestujemy,
co nas wyróżnia
CZYTAJ >>>

Nasza filozofia inwestowania
to Twój zysk CZYTAJ >>>

A A A

Ring Caspara: Odchudzanie świata

Odchudzanie świata

Informacja reklamowa


Z Błażejem Bogdziewiczem, dyrektorem inwestycyjnym Grupy Caspar, Piotrem Rojdą, zarządzającym w Caspar Asset Management S.A. oraz Bartoszem Wawrzynowem, doradcą naukowym Grupy Caspar – o leku na otyłość, czterech miliardach ludzi borykających się z tym problemem oraz o tłoku na konferencji inwestycyjnej spółek biotechnologicznych rozmawia Piotr Gajdziński.

– Tematem listopadowego Ringu Caspara jest medycyna i biotechnologia, ale pierwsze pytanie dotyczy niedawnego spotkania Joe Bidena, prezydenta USA, z chińskim przywódcą Xi Jinpingiem. Czy jest szansa, że to spotkanie jest początkiem zakopywania topora w wojnie między Waszyngtonem a Pekinem, czy był to tylko „pijarowski” spektakl?

Piotr Rojda: – Czas pokaże, ale skłaniałbym się do opinii, że w tym spotkaniu public relations było więcej niż treści.

Błażej Bogdziewicz: – Powiedziałbym, że to spotkanie było delikatnym zawieszeniem broni. Tylko zawieszeniem i tylko delikatnym. Z konkretów ustalono jednie przywrócenie komunikacji między wojskowymi obu państw. Tymczasem, aby doszło do trwałego zakopania topora, Chiny musiałyby się dogadać ze Stanami Zjednoczonymi w bardzo wielu kwestiach, w tym co do tego, co w najbliższych miesiącach ma się zdarzyć w wojnie w Ukrainie. Tego nie było. Pól konfliktu między tymi dwoma państwami jest bardzo dużo, a ich rozwiązanie wymaga czasu i dobrej woli. Mam wątpliwości czy to jest możliwe. Ale jednak rozmowa Bidena i Xi jest małym krokiem w dobrym kierunku. Nie sądzę natomiast, aby mogła ona odwrócić trend wycofywania się inwestorów zagranicznych z Chin, co dla tamtejszej gospodarki jest bardzo bolesne. Z najnowszych danych wynika, że pod względem wielkości eksportu do Stanów Zjednoczonych Chiny zostały już wyprzedzone przez Meksyk.


– Zapytam prowokacyjnie: czy w świecie konfliktów – mamy wojnę w Ukrainie i na Bliskim Wschodzie, cały czas napiętą sytuację wokół Tajwanu, gwałtownie rosnące wydatki na zbrojenia – ktoś jeszcze myśli o ratowaniu ludzkiego życia, czy ciężar nie przeniósł się raczej na wynalezienie jeszcze skuteczniejszej, jeszcze bardziej śmiercionośnej broni?

Piotr Rojda: – Dla sektora biotechnologicznego problemem nie są konflikty ani ryzyko geopolityczne, tylko wysokie stopy procentowe i co za tym idzie droższy niż w poprzednich latach kapitał. Spółki biotechnologiczne bardzo często nie generują przychodów, żyją z kapitału z zewnątrz – czyli od inwestorów. I siłą rzeczy kiedy ten kapitał jest droższy, to wiele z tych spółek ma trudności z pozyskaniem finansowania. Ale same konflikty mimo wszystko nie zmieniają przekonania, że w medycynę warto i trzeba inwestować.

Bartosz Wawrzynów: – Sektor farmaceutyczny i biotechnologiczny prosperuje właśnie na konfliktach i stanach napięcia. Eksplozja sukcesu tzw. biofarmy to przecież lata I wojny światowej, lata trzydzieste i rzecz jasna II wojny światowej, gdzie gwałtownie wzrosło zapotrzebowanie na leki. Kolejny etap rozwoju firm z szeroko pojętej medycyny to konflikty w Azji, przede wszystkim wojna w Wietnamie, gdy niezbędne stało się zwiększenie produkcji i wynalezienie skuteczniejszych leków związanych zarówno z urazami na polu bitwy, jak i stanem psychicznym żołnierzy.


– Czyli, mówiąc brutalnie, wojny i stan napięcia są raczej dla sektora medycznego impulsem niż przeszkodą w rozwoju.

Błażej Bogdziewicz: – Jeżeli okazałoby się nagle, że ludzie będą żyć wiecznie i nie chorować, to ten biznes straciłby sens. Ale nic nie zapowiada, że będziemy żyli wiecznie i nie będziemy chorować. Ludzie chorowali, chorują, będą chorować – więc poszukiwanie nowych, coraz skuteczniejszych terapii będzie naturalnym ludzkim dążeniem. Bez tej branży nie będzie nowych terapii. A to wymaga inwestycji i to najlepiej inwestycji prywatnych. Jeśli ich zabraknie, to konieczne będzie zaangażowanie pieniędzy publicznych, co – jak uczy doświadczenie – jest niestety mniej efektywne. Jeśli nie będziemy inwestowali w biotechnologię, to po prostu nie będzie postępu w medycynie. Natomiast trzeba przyznać, że obecnie branża biotechnologiczna – to się zresztą rozlewa na cały sektor ochrony zdrowia – przeżywa trudniejszy moment i widać to coraz wyraźniej. Coraz więcej spółek tej branży podaje coraz gorsze wyniki finansowe i nie dotyczy to tylko małych firm biotechnologicznych, ale często także dużych koncernów farmaceutycznych.

Piotr Rojda: – Również tych, które jeszcze niedawno były na ustach wszystkich. Mam na myśli choćby Pfizera.

Błażej Bogdziewicz: – Właśnie. W tym wypadku mamy do czynienia z ogromnym rozczarowaniem. Firmy, które były symbolem tzw. biznesu szczepionkowego – przywołany przez Piotra Pfizer, ale też Moderna – nurkują i nadzieja, że one zarobiły jakieś gigantyczne pieniądze na szczepionkach przeciwko koronawirusowi właśnie jest grzebana do głębokiego grobu. Ostatnio Moderna była zmuszona zrobić gigantyczne odpisy z tytułu zapasów szczepionek, które będą prawdopodobnie musiały zostać zutylizowane. Biznes szczepionkowy skończył się zresztą nie tylko dla producentów leków, ale również dla firm funkcjonujących w całym ekosystemie covidowym, między innymi dla spółek zajmujących się diagnostyką. Mamy obecnie do czynienia z głęboką bessą w całej branży medycznej.


– Ale są wyjątki.

Bartosz Wawrzynów: – Zanim przejdziemy do wyjątków zatrzymajmy się na chwilę przy przypadku Pfizera i Moderny, bo dla ludzi to jest zapewne szokujące. Ich słabe obecnie wyniki, konieczność robienia odpisów, jest efektem nie tylko kinetyki rynku, ale także mało strategicznej wizji ludzi zarządzających tymi spółkami. Leki antywirusowe są bardzo krótkotrwałe i oni chyba o tym ważnym aspekcie zapomnieli. Wirusy mutują, nie inaczej jest w przypadku koronawirusa, więc potrzebne są nowe szczepionki, a stare stają się po prostu zbędne, bo są nieefektywne.


– Wróćmy do tych wyjątków.

Błażej Bogdziewicz: – Dzisiaj najjaśniejszymi gwiazdami branży medycznej są dwie spółki: Novo Nordisk oraz Eli Lilly. Obecna wycena każdej z nich to około 500 mld dolarów. A wszystko to dzięki lekom na cukrzycę i otyłość.

Bartosz Wawrzynów: – Tak, ich leki były adresowane do osób chorych na cukrzycę typu drugiego, ale okazało się, że mają też inne, bardzo pożądane działanie, czyli redukują masę ciała. A to jest dzisiaj gigantycznym światowym problemem. I to nie tylko problemem zdrowotnym czy społecznym, ale także po prostu ekonomicznym.

Błażej Bogdziewicz: – Nim przejdziemy do kwestii medycznych, pozostańmy przez chwilę przy ekonomii. Widziałem niedawno dane obrazujące wzrost PKB w Europie od początku pandemii do chwili obecnej. Wynika z nich, że w tym okresie najlepiej, dużo lepiej niż państwa Europy Zachodniej, radziły sobie kraje Europy Środkowej, przy czym liderem była, co warto podkreślić, Polska. Natomiast wśród tych najlepiej radzących sobie państw był jeden kraj zachodnioeuropejski i była to Dania. Skąd ten sukces? Otóż Dania zawdzięcza to jednej spółce – Novo Nordiskowi i jej jednemu lekowi, czyli Ozempicowi. Jeden lek ciągnie w tej chwili PKB Danii! I to jak ciągnie…

Bartosz Wawrzynów: – Ozempic miał leczyć cukrzycę typu drugiego i to de facto bardzo dobrze robi, ale okazało się również, że zażywający go pacjenci tracą na wadze. To jest po pierwsze zauważalna strata wagi, a po drugie ten proces jest powtarzalny.


– Na czym to polega?

Bartosz Wawrzynów: – Ozempic naśladuje działanie jednego z hormonów jelitowych o nazwie GNP1, który jest wydzielany przez organizm po posiłku. Po jego podaniu zwiększa się produkcja insuliny, która transportuje cukier z krwiobiegu do komórek w całym organizmie. Jednocześnie ten lek zmniejsza produkcję glukagonu, który z kolei uwalnia cukier do krwiobiegu z wątroby. Dzięki temu dochodzi do wyregulowania stężenia glukozy we krwi po posiłku. Ozempic spowalnia również szybkość opróżniania żołądka, co stymuluje ośrodek sytości w podwzgórzu. Dlatego ten lek pomaga chorym na cukrzycę, ale jednocześnie wpływa na to, że osoby zażywające Ozempic tracą na wadze. Dodatkowo pacjent nie odczuwa głodu.

Błażej Bogdziewicz: – I jeszcze, jak wynika z opublikowanych ostatnio danych, lek ma też pozytywny wpływ na wątrobę oraz na choroby serca.


– Lek na wszystko? Święty Graal medycyny?

Bartosz Wawrzynów: – To jest trochę zagadnienie z gatunku drobiarstwa, czyli poszukiwania odpowiedzi na pytanie co było pierwsze: kura czy jajko. Choć nie zdajemy sobie z tego sprawy, to otyłość jest bardzo poważną chorobą przewlekłą, która wpływa na funkcjonowanie całego organizmu. Jeśli uporamy się z otyłością, to poprawi się funkcjonowanie całego krwioobiegu, stanu serca, stawów, zaniknie obturacyjny bezdech senny, obniży się prawdopodobieństwo wystąpienia depresji. Więcej, otyłość ma też wpływ na choroby nowotworowe; rak endometrium, przełyku, jelita grubego, piersi, wątroby, pęcherzyka żółciowego oraz nerek. To jest po prostu katalizator bardzo wielu bardzo poważnych chorób, więc jeśli udałoby się wyeliminować otyłość, to ogólny stan zdrowia społecznego uległby bardzo istotnej poprawie.

Piotr Rojda: – Co dzisiaj jest problemem? Forma podania tego leku. Zarówno Ozempic/Wegovy od Novo Nordisk czy Mounjaro – lek o bardzo podobnym działaniu wytwarzany przez firmę Eli Lilly – to zastrzyki. Przyjmująca go osoba musi się raz na tydzień kłuć. To co zrewolucjonizuje te leki, to ich przemiana w tabletki. Dużo łatwiej będzie je wówczas produkować, dużo łatwiej będzie je podawać, zostanie uproszczona logistyka. Dlatego my upatrujemy okazji inwestycyjnych w mniejszych spółkach, które teraz intensywnie nad tym pracują. Oczywiście, można kupić akcje Novo Nordisk i Eli Lilly, ale ich ceny są już bardzo wysokie.


– To prawda. Notowania akcji pierwszej z tych spółek wzrosły w tym roku o niemal 50%, a drugiej o ponad 60%.

Piotr Rojda: – To są już bardzo wysokie poziomy, które oczywiście mogą jeszcze pójść w górę, ale my stawiamy na mniejsze spółki, które opracowują ten lek w formie tabletek. Naszym faworytem jest spółka Structure Therapeutics.

Bartosz Wawrzynów: – Dopóki leki były adresowane do węższej grupy pacjentów, czyli tylko do osób chorych na cukrzycę, to aplikowanie ich w zastrzykach nie było problemem. Gdy okazało się, że chętnych do ich zażywania jest znacznie więcej, to warto, aby były one dostępne również w tabletkach. Bo grupa potencjalnych użytkowników tych leków jest ogromna. Według „The Economist” otyłość występuje u około 4 mld osób na świecie…


– Jeśli te szacunki są prawdziwe, to znaczy, że na to schorzenie cierpi co drugi mieszkaniec globu.

Bartosz Wawrzynów: – No właśnie. Roczny koszt otyłości może wynosi nawet 4 bln dolarów, czyli 3% globalnego PKB. Więc skuteczny lek na otyłość to nie jest tylko – proszę wybaczyć brutalność tego stwierdzenia – kwestia dobrostanu pacjentów, czy też ich społecznej przydatności. Proszę sobie wyobrazić, że gdybyśmy uporali się z otyłością, to na przykład zużycie paliwa lotniczego na świecie mogłoby spaść o 10%. To i tak niewiele wobec tego, jak bardzo mogłyby spaść wydatki na ochronę zdrowia. Oczywiście korzyści byłoby znacznie więcej. Dopóki jednak Ozempic i Wegovy są aplikowane tylko w zastrzykach, problem otyłości nie zniknie, bo z różnych powodów grupa odbiorców jak i dostępność tych leków zawsze będzie ograniczona.


– Jak duży jest popyt na ten lek?

Bartosz Wawrzynów: – W Polsce trzeba na niego czekać trzy, cztery miesiące. Potrzeby są duże i wprowadzenie tego leku w formie, która jest stabilna, łatwa oraz tańsza w produkcji, można ją długo przechowywać, doprowadzi do demokratyzacji tej terapii. Tylko proszę sobie nie wyobrażać, że skoro mamy już zastrzyki, to zrobienie tego leku w formie pastylki jest jak pstryknięcie palcami. Nie miejsce tu, aby zagłębiać się w szczegóły, więc powiem tylko, że to nie jest banalnie łatwe. Naszym zdaniem, a mówię to po starannej analizie rynku, Structure Therapeutics jest dzisiaj najbliżej bycia najlepszym w swojej klasie i osiągnięcia sukcesu.


– Czyli w tej chwili mamy następującą sytuację: dwie duże firmy farmaceutyczne – Novo Nordisk oraz Eli Lilly – mają bardzo dobry, pożądany przez bardzo wielu ludzi lek. Inne koncerny zapewne pracują nad podobnymi rozwiązaniami. I mamy ławicę spółek biotechnologicznych, które z kolei pracują nad tym, aby nadać temu lekowi formę tabletek, przy czym na czele tej ławicy płynie Structure Therapeutics.

Błażej Bogdziewicz: – Trochę to zbrutalizowałeś, ale mniej więcej tak dzisiaj wygląda sytuacja na rynku. Warto jednak zastanowić się jak duży jest to rynek. Szacuje się, że w 2022 roku wartość rynku leków na otyłość wyniosła około 2,9 mld dolarów, ale prognozuje się, że już w roku 2030 ta kwota będzie się wahała między 33 a 100 mld dolarów. Przy czym rozmawialiśmy z analitykiem, który twierdził, że w dłuższym okresie wartość tego rynku wyniesie 1 bln dolarów. Czas pokaże, ale ten scenariusz jest prawdopodobny, bo to będzie największy, nieporównywalny z niczym innym, rynek farmaceutyczny na świecie.

Bartosz Wawrzynów: – To jest wartość tak gigantyczna, że wszystkie koncerny farmaceutyczne będą o to walczyły, bo zdają sobie sprawę, że po prostu muszą mieć taki lek w swoim portfolio.

Błażej Bogdziewicz: – Już to widzimy. Wracając do Structure Therapeutics – ta spółka podała wyniki badań pierwszej fazy i one są bardzo obiecujące.

Bartosz Wawrzynów: – Nic jeszcze nie jest przesądzone, ale już dzisiaj wiemy, że lek Structure Therapeutics bardzo dobrze utrzymuje się w organizmie, potencjalnie posiada większe okno do dawkowania, profil niepożądanych efektów u pacjenta jest minimalny, a masa ciała spada.

Piotr Rojda: – Potencjalnie mamy bardzo duży rynek, na dodatek z dużym polem do innowacji. Wiemy też już, że lek podawany w formie tabletki ma podobną efektywność jak w wypadku zastrzyków. Spadek masy ciała wynosi obecnie 5% po miesiącu kuracji, a po około roku ten wskaźnik rośnie do kilkunastu procent. Oczywiście będą efekty uboczne, one są zawsze i wiadomo, że w tym wypadku będzie tak samo.

Bartosz Wawrzynów: – Piotr powiedział o bardzo dużym rynku, a ja powiedziałbym o rynku nieskończenie wielkim. Bo pamiętajmy, że to nie jest tak, że pacjent zażywa ten lek przez dwa tygodnie, czy nawet przez dwa lata i jego masa ciała spada, poprawia się wydolność krążeniowa, serce pracuje jak dzwon.

Piotr Rojda: – To prawda. Po przerwaniu przyjmowania leku waga bardzo szybko wraca. Trzeba więc ten lek przyjmować stale. Pamiętajmy też, że zażywanie tego leku zmniejsza chęć spożywania alkoholu.


– Czyli przemysł spirytusowy w piach, cały ogromny sektor fitness w piach…

Piotr Rojda: – Nie. Przynajmniej nie w odniesieniu do branży fitness, bo badania wykazały, że ogromna większość ludzi otyłych po prostu wstydzi się chodzić na siłownię. Robią to dopiero wówczas, gdy uda im się zrzucić trochę wagi.


– Wróćmy jeszcze na chwilę do spółek biotechnologicznych. Piotr twierdzi, że jedną z przyczyn obecnej ich bessy jest koszt kapitału. Czyli w istocie inflacja. Tymczasem wszystko wskazuje, że inflacja nie zniknie ani za miesiąc, ani najpewniej za pół roku.

Piotr Rojda: – Nie zniknie, to prawda, ale powoli spada. To powinno dać bankom centralnym trochę oddechu. Zakładając, że nie będziemy mieli drugiej fali inflacji, to obniżki stóp procentowych są możliwe. Najprawdopodobniej szybko do zerowych stóp procentowych nie wrócimy, ale jakieś cięcia są możliwe i to powinno poprawić postrzeganie tej branży wśród inwestorów. Mam zresztą wrażenie, że to się już dzieje. Wróciłem właśnie z Londynu, gdzie uczestniczyłem w Jefferies Healthcare Conference, gdzie głównym tematem były spółki biotechnologiczne. Ta konferencja jest organizowana od lat, ale tegoroczna cieszyła się największym zainteresowaniem od niepamiętnych czasów. Dość powiedzieć, że sale były tak przepełnione, że na niektóre prezentacje trudno się było dostać, a o miejscu siedzącym można było tylko pomarzyć.

Błażej Bogdziewicz: – Co jest wyjątkiem, a może nawet ewenementem. Uczestniczyłem w bardzo wielu konferencjach inwestorskich i niemal nigdy nie spotkałem się z sytuacją, w której jest tak wiele zainteresowanych osób, że nie można znaleźć miejsca siedzącego. To może być dobra wróżba na przyszłość.

Rozmawiał Piotr Gajdziński

Podobne wpisy:

Inwestujemy Globalnie


Nota prawna

Pełne zastrzeżenia prawne: tutaj >

Niniejszy dokument został sporządzony przez Caspar Towarzystwo Funduszy Inwestycyjnych S.A. Przedstawione powyżej informacje stanowią informację reklamową, mają charakter informacyjny i nie są ofertą w rozumieniu ustawy z dnia 23 kwietnia 1964 r. – Kodeksu Cywilnego. Zawarte w niniejszym dokumencie informacje nie stanowią usługi doradztwa finansowego, prawnego i podatkowego oraz nie należy ich traktować jako rekomendacji dotyczących instrumentów finansowych.

Caspar TFI informuje, że z każdą inwestycją wiąże się ryzyko. Fundusze nie gwarantują realizacji założonego celu inwestycyjnego, ani uzyskania określonego wyniku inwestycyjnego.

Prezentowane wyniki funduszu inwestycyjnego zarządzanego przez Caspar TFI są oparte o dane historyczne i nie stanowią gwarancji osiągnięcia identycznych wyników w przyszłości.

Należy liczyć się z możliwością częściowej utraty wpłaconych środków. Indywidualna stopa zwrotu uczestnika nie jest tożsama z wynikiem inwestycyjnym funduszu i jest uzależniona od dnia zbycia i odkupienia jednostek uczestnictwa oraz od poziomu pobranych opłat. Opodatkowanie dochodów z inwestycji w fundusze zależy od indywidualnej sytuacji każdego uczestnika i może ulec zmianie w przyszłości.

Korzyściom wynikającym z inwestowania środków w jednostki uczestnictwa towarzyszą również ryzyka, takie jak: ryzyko nieosiągnięcia oczekiwanego zwrotu z inwestycji, wystąpienia okoliczności, na które uczestnik funduszu nie ma wpływu np. zmiany polityki inwestycyjnej czy połączenia lub likwidacji subfunduszu, a także ryzyko związane ze zmianami regulacji prawnych. Wśród ryzyk związanych z inwestowaniem należy zwrócić szczególną uwagę na ryzyka dotyczące polityki inwestycyjnej, w tym: rynkowe, walutowe, stóp procentowych, kredytowe, koncentracji, jak również rozliczenia oraz płynności lokat. Wszystkie subfundusze wchodzące w skład Caspar Parasolowy FIO cechują się dużą zmiennością ze względu na skład portfela inwestycyjnego. Żaden z subfunduszy nie odzwierciedla składu indeksu papierów wartościowych.

Subfundusze Caspar Stabilny, Caspar Globalny oraz Caspar Obligacji mogą lokować większość aktywów w inne kategorie lokat niż papiery wartościowe lub instrumenty rynku pieniężnego, tj. w tytuły uczestnictwa lub instrumenty dłużne.

Caspar TFI pobiera opłaty dystrybucyjne za nabycie jednostek uczestnictwa subfunduszy Caspar Parasolowy FIO, za zamiany pomiędzy nimi, a także za zarządzanie nimi. Wysokość poszczególnych opłat wskazana jest w Tabeli Opłat oraz ogłoszeniach o ewentualnych promocjach w opłatach.

Przed podjęciem ostatecznych decyzji inwestycyjnych należy zapoznać się z Prospektem Informacyjnym Caspar Parasolowy FIO oraz z dokumentami Kluczowych Informacji dla Inwestorów. Wszelkie dokumenty dotyczące Caspar Parasolowy FIO dostępne są na stronie internetowej Towarzystwa www.caspar.com.pl (w zakładce „Dokumenty/Fundusze inwestycyjne” znajdującej się u dołu strony), w siedzibie Towarzystwa lub u dystrybutorów.

TAGI: Ring Caspara, rynki finansowe,

Simple Share Buttons

Ring Caspara: Odchudzanie świata

autor: Piotr Gajdziński czas czytania: 13 min