Fundusze Inwestycyjne Otwarte (FIO)

Zacznij już od 1000 zł. Szybka i bezpieczna rejestracja online. Buduj swój portfel funduszy inwestycyjnych przez Internet.


Dbaj o stabilny wzrost - Caspar Stabilny


Inwestuj globalnie - Caspar Globalny


Inwestuj w Europie - Caspar Akcji Europejskich


Porównaj fundusze Caspar

Strategie Asset Management

Sprawdź pełną ofertę strategii zarządzania aktywami i wybierz dopasowaną do potrzeb.

Pamiętaj, że - jeżeli nie znajdziesz odpowiadającej na Twoje zapotrzebowania - mozemy stworzyć strategię o indywidualnym charakterze.


Więcej: Strategie Inwestycyjne


Porównaj strategie

Wyniki zarządzania
tekst alternatywny tekst alternatywny

Kim jesteśmy, jak inwestujemy,
co nas wyróżnia
CZYTAJ >>>

Nasza filozofia inwestowania
to Twój zysk CZYTAJ >>>

A A A

W golfie łatwo się zakochać – rozmowa z Mirosławem Kaczmarkiem

W golfie łatwo się zakochać - rozmowa z Mirosławem Kaczmarkiem
fot. Amber Baltic Golf Club

Rozmowa z Mirosławem Kaczmarkiem – członkiem Zarządu Amber Baltic Golf Club w Kołczewie niedaleko Międzyzdrojów. Tematem jest – między innymi – turniej golfowy Polonia Cup 2021 sponsorowany przez Caspar Asset Management (w skład grupy Caspar wchodzą: Caspar Asset Management, Caspar Towarzystwo Funduszy Inwestycyjnych oraz F-Trust).

– Polonia Cup, który zostanie rozegrany na polu Amber Baltic Golf Club w Międzyzdrojach w dniach od 5 do 8 sierpnia tego roku, to Wasz sztandarowy turniej.

Mirosław Kaczmarek: – Sztandarowy i wyjątkowy. Wyjątkowy nie tylko w polskiej skali, bo Polonia Cup to, chciałoby się rzec, turniej atlantycki. Grają w nim nie tylko Polacy zamieszkali w naszym kraju, ale również Polacy mieszkający na obczyźnie. Z oczywistych względów, mam na myśli pandemię, ostatnio te związki się rozluźniły, ale mam nadzieję, że już w tym roku uda się wrócić do starej, ciągnącej się już od wielu lat, tradycji. Warto, bo ta inicjatywa ma nie tylko walor sportowy, ale również społeczny, zbliża polską diasporę do ojczyzny. Polonia Cup jest najstarszym turniejem amatorskim rozgrywanym w Polsce, a w tym roku tym bardziej wyjątkowym, że jubileuszowym – liczy sobie już dwadzieścia pięć lat.

Dowiedz się więcej o turnieju – Caspar Asset Management Polonia Cup 2021 .


– Ilu uczestników spodziewa się Pan w tym roku w Międzyzdrojach?

– Zainteresowanie jest duże, już w tej chwili, a rozmawiamy na początku drugiej połowy maja, mamy ponad sto zgłoszeń. Golfiści zostali przez pandemię „odcięci” od gry i chcą nadrobić stracony czas. Spodziewam się więc, że nie wszyscy chętni będą mogli zagrać w Polonia Cup, bo mamy oczywiście limit zawodników – ich liczba nie może przekroczyć 168 osób. To kwestia organizacyjna, bo pamiętajmy, że przejście osiemnastodołkowego pola zajmuje około czterech godzin.


– Drugim „ogranicznikiem” jest handicap. I będzie wynosił w tym roku?

– Tak, drugim jest handicap. W wypadku kobiet wynosi on w tym roku 24 punkty, a w wypadku mężczyzn 28.


– Znajomi golfiści właściwie jednogłośnie zaliczają Amber Baltic Golf Club w Międzyzdrojach do absolutnego topu pól golfowych w Polsce. A konkurencja nie jest mała, mamy trzydzieści dwa pełnowymiarowe pola golfowe.

– Miło to słyszeć. Na pewno naszym atutem jest to, że właściwie jesteśmy równolatkami golfa w Polsce. Oczywiście w golfa grano również w okresie międzywojennym, ale później tę dyscyplinę sportu u nas po prostu wykarczowano. W Polsce Ludowej golf był synonimem wszystkiego co najgorsze, wrogiem „ludu pracującego miast i wsi”, synonimem obszarników, wręcz zdrajców. To co po wojnie zostało z pól golfowych zaorano i zniszczono, choć w Czechach, gdzie komunizm był przecież bardziej ortodoksyjny niż u nas, kilka pól się ostało.

Nasze pole powstało w 1993 roku, wybudowane wraz ze słynnym hotelem Amber w Międzyzdrojach i było jednym z dwóch pierwszych w Polsce. Jednym z dwóch, bo o palmę pierwszeństwa żartobliwie spieramy się z First Warsaw. Różnica otwarcia obu tych pól golfowych dotyczy kilku miesięcy i dzisiaj pewnie już nikt nie dojdzie, na którym z nich golfista po raz pierwszy po odzyskaniu niepodległości umieścił piłkę w dołku.


– Przed dwudziestu ośmiu laty, gdy Polska wyglądała zupełnie inaczej niż dzisiaj, gdy dopiero wydobywaliśmy się z socjalizmu, na pole golfowe musiano patrzeć, jak na jakieś prehistoryczne zwierzę!

– Trochę tak. Były synonimem luksusu, przeszczepem z innego świata. Postrzegano ten sport trochę tak, jak dzisiaj patrzymy na loty na Marsa. Dość powiedzieć, że początkowo Amber Baltic Golf Club miał zaledwie piętnastu członków, z których 95 procent było cudzoziemcami. Ale powoli to się zmieniało, coraz więcej ludzi zaczęło próbować, uczyć się grać i połykali tego bakcyla. Bo golf to niebezpieczny sport, można się w nim szybko rozkochać.


– Jak to w luksusie…

– Dzisiaj golf nie jest już sportem luksusowym, jest znacznie bardziej dostępny niż w połowie lat dziewięćdziesiątych, także dla ludzi, którzy legitymują się przeciętnymi zarobkami. Wówczas jednak prawie nikt się do Kołczewa – bo tutaj, dwanaście kilometrów od Międzyzdrojów, mieści się Amber Baltic Golf Club – nikt się nie zapędzał. Nie tylko, aby pograć, ale nawet aby wypić kawę w naszej kawiarni.

Ludzie się bali, jakoś brakło im odwagi, aby się z polem golfowym zmierzyć, przełamać mentalną barierę, a choćby tylko popodziwiać widoki. A nasz krajobraz jest naprawdę zjawiskowy. To się oczywiście zmieniło, choć golf pozostał sportem elitarnym. Taka jest jego istota, choć warto pamiętać, że na świecie tę dyscyplinę sportu uprawiają miliony osób. Całkiem dosłownie, na świecie w golfa gra więcej ludzi niż w tenisa!


– Ale w Polsce nadal tylko tysiące, zarejestrowanych zawodników jest niespełna cztery tysiące. Rzeczywiście elitarny sport.

– Ale nie dlatego, że gra w golfa jest jakoś szczególnie droga. Aby uprawiać tę dyscyplinę sportu trzeba dysponować dużą ilością czasu. Jedna runda, jak już mówiliśmy, zajmuje cztery godziny. A później jest jeszcze tak zwany dziewiętnasty dołek, czyli bar. Trzeba usiąść, omówić zakończoną właśnie partię, przegadać uderzenia, które wyszły, takie które niemal wyszły i takie, które mogły wyjść, ale z jakichś nieprawdopodobnych przyczyn – źle ułożonego źdźbła trawy, zawieszonych nagle praw fizyki, nie działającego przyciągania ziemskiego – nie wyszły.

Żartuję oczywiście, ale golfiści to gaduły, a atmosfera tego sportu powoduje, że lubią się wymieniać doświadczeniami. Dla wielu ten „dziewiętnasty dołek” jest równie ważny, jak osiemnaście poprzednich i my to bardzo pielęgnujemy, bardzo dbamy o atmosferę naszego domu klubowego, który zresztą – przyznaję, że mogę być trochę nieobiektywny, ale tylko trochę – uważam za najpiękniejszy w Polsce. Nasz dom klubowy jest położony na wzniesieniu, a z jego sali klubowej i tarasu rozciąga się wspaniały widok. Ale to już trzeba samemu zobaczyć, usiąść w wygodnych fotelach, posłuchać rozmów golfistów…


– W końcu jednak ta bariera mentalna została przełamana i dzisiaj mamy już trzydzieści dwa pola golfowe.

– Trzydzieści dwa mistrzowskie, czyli takie, które mają osiemnaście dołków. Ale są też mola dziewięciodołkowe, na których może zagrać każdy, bez względu na handicap. Po prostu się pobawić z przyjaciółmi lub rodziną i trochę wczuć się w atmosferę tej dyscypliny. A przy okazji popodziwiać naturę, odetchnąć od codziennej gonitwy, zachwycić się krajobrazem. Naprawdę warto spróbować.


– Amber Baltic Golf Club w Międzyzdrojach ma i tę specyfikę, że jest jedynym w Polsce polem leżącym nad morzem. Już tylko to czyni go wyjątkowym.

– Dokładnie tak. Nasze pole leży w otulinie Wolińskiego Parku Narodowego, dzięki czemu mamy tutaj nie tylko specyficzny mikroklimat, ale także nadzwyczajnych, nieczęsto spotykanych w innych rejonach Polski gości. Na przykład orły. Wczoraj natknąłem się też czaplę siwą, to też bardzo już rzadko widywany ptak. Samo pole nie jest płaskie, tylko mocno pofałdowane, co tylko uatrakcyjnia grę i czyni ją ciekawszą.


– Już mnie Pan do wizyty w Międzyzdrojach zachęcił. A skoro o zachęcaniu mowa. Co zrobić, aby zamiast sześciu tysięcy zarejestrowanych w Polsce golfistów było ich dziesięć tysięcy? Bo wydaje mi się to ważne i to ze społecznego punktu widzenia. Bo golf jest najzdrowszą dyscyplinę sportu, wyrabia systematyczność, uczy cierpliwości i zaufania, pielęgnuje uczciwość. Co więc trzeba zrobić, aby zachęcić Polaków do grania w golfa?

– Dwie podstawowe rzeczy. Pierwszą są stworzenie publicznych pól golfowych. Takie pola istnieją w Stanach Zjednoczonych, w Niemczech, krajach skandynawskich, w Hiszpanii, ale także na przykład w Czechach. W Polsce mamy pola prywatne, które muszą na siebie zarobić, a rachunek ekonomiczny jest nieubłagany, bo utrzymanie takiego pola jak nasze, siedemdziesięciohektarowego, wymaga naprawdę dużych nakładów. Podam dobrze mi znany przykład Stanów Zjednoczonych. Za grę na prywatnym polu trzeba tam zapłacić 300-400 dolarów, czasem nawet znacznie więcej, a członkostwo w klubie golfowym kosztuje grube tysiące dolarów rocznie. Naprawdę grube.

Ale obok pól prywatnych, w Stanach Zjednoczonych jest sporo publicznych, gdzie gra kosztuje, w zależności od pory dnia, od 15 do 30 dolarów. Jak na warunki amerykańskie – grosze. Grałem na takim polu zrobionym na dawnym wysypisku śmieci, czego naturalnie zupełnie nie było widać, bo teren został wspaniale zrewitalizowany. Bez takich pól nie mamy szans, aby liczba golfistów w krótkim czasie znacząco wzrosła. A rzeczywiście warto, aby więcej Polaków grało w golfa, bo wówczas jako społeczeństwo będziemy po prostu zdrowsi i będziemy mogli mniej wydawać na opiekę zdrowotną.


– A drugi warunek?

– Szkolenie młodzieży. A mówiąc ściślej – dzieci. Oczywiście na polskich polach golfowych jest już sporo bardzo młodych ludzi, ale większość z nich to dzieci albo wnuki golfistów. Normalna kolej rzeczy – dziadek gra, ojciec gra, to i jego syn lub córka grają. Dzisiaj wiele prywatnych pól w Polsce, zwłaszcza położonych w bezpośrednim sąsiedztwie dużych miast, uczy już dzieci gry w golfa, ale to wciąż zbyt mało. My też to robimy, ale w ograniczonym zakresie, bo jesteśmy jednak polem wakacyjnym, Międzyzdroje to niewielka miejscowość żyjąca właściwie tylko pięć miesięcy w roku.


– Doświadczenie uczy, że nic tak nie zachęca ludzi do uprawiania jakiejś dyscypliny sportu, jak Polak osiągający międzynarodowe sukcesy. Nie byłoby w Polsce tenisa, gdyby nie Wojciech Fibak, później Agnieszka Radwańska, teraz Iga Świątek. Doczekamy się „golfowego Lewandowskiego”?

– Tego nie wiem, tacy sportowcy jak Robert Lewandowski rodzą się raz na sto lat. Ale mamy już zawodników, którzy robią międzynarodową karierę i jestem pewien, że wkrótce przebiją się do europejskiej, a może nawet światowej czołówki. Stawiam zwłaszcza na Adriana Meronka, który osiągał sukcesy najpierw jako amator, a w 2016 roku przeszedł na zawodowstwo i dzisiaj gra w European Tour. Moim zdaniem Adrian „ma papiery” na osiągnięcie ogromnego sukcesu przynajmniej w skali europejskiej, a może i światowej. To z pewnością zachęci do gry w golfa młodych ludzi i zwiększy popularność tej dyscypliny sportu w Polsce.

To ważne, bo obok tych wszystkich rzeczy, które wymienił Pan wcześniej warto dodać, że golf jest także znakomitą formą wypoczynku i relaksu, zaangażowania, a nawet swoistej psychoterapii. No i poza wszystkim, pole golfowe jest też doskonałym miejscem do poznawania nowych ludzi, nawiązywania kontaktów, które później owocują również w życiu biznesowym. Sam jestem tego przykładem, bo właśnie na polu golfowym poznałem Agnieszkę Kozłowską, która od kilku lat opiekuje się moimi finansami i przyciągnęła mnie do Grupy Caspar.

Przeczytaj też wywiad z Agnieszką Kozłowską – “Golf zbliża ludzi”.


– Dobrze się opiekuje?

– Jestem nadzwyczaj zadowolony.


Rozmawiał Piotr Gajdziński




Warto przeczytać:


TAGI: rynki finansowe,

Simple Share Buttons

W golfie łatwo się zakochać – rozmow…

autor: Piotr Gajdziński czas czytania: 8 min