Fundusze Inwestycyjne Otwarte (FIO)

Zacznij już od 1000 zł. Szybka i bezpieczna rejestracja online. Buduj swój portfel funduszy inwestycyjnych przez Internet.


Dbaj o stabilny wzrost - Caspar Stabilny


Inwestuj globalnie - Caspar Globalny


Inwestuj w Europie - Caspar Akcji Europejskich


Kup fundusz

Strategie Asset Management

Sprawdź pełną ofertę strategii zarządzania aktywami i wybierz dopasowaną do potrzeb.

Pamiętaj, że - jeżeli nie znajdziesz odpowiadającej na Twoje zapotrzebowania - mozemy stworzyć strategię o indywidualnym charakterze.


Więcej: Strategie Inwestycyjne


Zostań klientem

Wyniki zarządzania
tekst alternatywny tekst alternatywny

Kim jesteśmy, jak inwestujemy,
co nas wyróżnia
CZYTAJ >>>

Nasza filozofia inwestowania
to Twój zysk CZYTAJ >>>

A A A

Ring Caspara: Błękitny ocean?

Krystal Biotech

Z Piotrem Rojdą, zarządzającym subfunduszami Caspar Globalny i Caspar Stabilny oraz z doktorem Bartoszem Wawrzynowem, doradcą naukowym Grupy Caspar, o terapii na Pęcherzykowate oddzielanie naskórka, cudownym środku na zmarszczki i przyczynach, dla których bajkowe historie zdarzają się tylko w Ameryce, a nigdy w Polsce rozmawia Piotr Gajdziński.

– Po sukcesie Intelii Therapeutics, o czym rozmawialiśmy w sierpniu tego roku, kolejna spółka biotechnologiczna, w którą inwestują subfundusze Caspar TFI zanotowała spektakularny sukces. Chodzi o Krystal Biotech z Pittsburgha w Pensylwanii.

Piotr Rojda: – Krystal Biotech działa w obszarze terapii genowych i udało im się zmodyfikować wirusa opryszczki tak, aby wykorzystać go jako wektor dostarczający geny do komórek skóry. W efekcie Krystal Biotech może leczyć bardzo groźną chorobę występującą pod nazwą Pęcherzykowate oddzielanie naskórka. Co istotne, leczenie jest bardzo proste, bo polega na aplikowaniu chorym terapii w formie żelu. W efekcie organizm zaczyna produkować kolagen i rany się goją.


– Gen jest dostarczany w formie żelu?

Piotr Rojda: – Dokładnie tak. Terapia nie wymaga strzykawek, ani połykania tabletek, a tylko smarowania skóry żelem. W końcu listopada br. spółka pokazała wyniki trzeciej fazy badań, z których wynika, że efekty stosowania tej terapii są znakomite. Po sześciu miesiącach u 70% pacjentów rany się zagoiły i pozostały zagojone przynajmniej przez dwa tygodnie. Sukces jest spektakularny, bo Pęcherzykowate oddzielanie naskórka jest bardzo ciężką chorobą, w efekcie której u części pacjentów może się rozwinąć rak skóry. Wielu chorych przechodzi tę chorobę bardzo boleśnie, niektórzy mają rany tak rozległe, że nie mogą nawet brać prysznica.

Bartosz Wawrzynów: – Chory na Pęcherzykowate oddzielanie naskórka wyglądem często przypominają osoby chore w średniowieczu na trąd, choć mechanizm tej choroby jest zupełnie inny, bo trąd jest oczywiście chorobą bakteryjną. Ale tutaj też może dojść, i często dochodzi, do obumierania kończyn i konieczności ich amputowania.


– Tym bardziej fascynujące jest to, że terapia na tak ciężką chorobę jest tak prosta.

Bartosz Wawrzynów: – Krystal Biotech bardzo uparcie wierzył w metodę dostarczania terapii genowej za pomocą wektorów zbudowanych na bazie ludzkich wirusów, choć wówczas nie była ona w świecie medycznym nazbyt popularna. Teraz się to, oczywiście na skutek pandemii Covid-19 zmieniło, ale gdy oni zaczynali swoje pracę, to niewielu naukowców upatrywało w tym możliwość osiągnięcia aprobaty regulatora. Krystal Biotech podszedł do tego problemu bardzo pragmatycznie i udało im się zaprojektować, „wykastrować” i unieszkodliwić ludzkiego wirusa opryszczki (HSV-1) tak, aby spełniał rolę wektora. Drugie wielkie osiągnięcie spółki to właśnie ów żel.

Pęcherzykowate oddzielanie naskórka zamyka się w skórze. Podanie żelu, w którym są cząsteczki zmodyfikowanego wirusa niosącego materiał genetyczny powoduje, że ten materiał pozostaje tylko w przestrzeni skóry, nie „podróżuje” do krwioobiegu czy do układu limfatycznego. W tym aspekcie jest to układ zamknięty i dzięki temu udało się wyeliminować negatywne następstwa. Proszę bowiem pamiętać, że to nie jest terapia jednorazowa, to jest proces cykliczny. Stosując żel pacjent przestaje cierpieć ból, dochodzi do zabliźnienia się ran, drastycznie spada ryzyko wystąpienia nowotworów rozwijających się na podłożu niegojących się ran (np. raka kolczystokomórkowego skóry), ale ten żel musi być stosowany cyklicznie.


– Terapia przyniesie ogromną ulgę chorym, ale profity uzyskają również inwestorzy.

Piotr Rojda: – Krystal Biotech ostrożnie szacuje, że na Pęcherzykowate oddzielanie naskórka cierpi w Stanach Zjednoczonych 3 tysiące osób. Podobna ich liczba jest w Europie i kolejne 3 tysiące na pozostałych kontynentach. Dzisiaj koszty leczenia chorych idą w setki tysięcy dolarów, sama opieka paliatywna to roczny wydatek w granicach 200-400 tysięcy dolarów. Spółka szacuje, że jej rekordowe przychody w jednym roku powinny oscylować wokół 400-500 milionów dolarów.


– Interesujące jest to, co spowodowało, że dwa lata temu, gdy Krystal Biotech nie mógł się jeszcze pochwalić zbyt imponującymi osiągnięciami, subfundusze Caspar TFI zainwestowały w spółkę.

Piotr Rojda: – Nasze podejście do inwestycji w spółki biotechnologiczne opiera się na wyszukiwaniu takich firm, które uczestniczą bądź mają szansę uczestniczyć w rewolucji genetycznej. Czyli zmianach, które zajdą w medycynie za sprawą między innymi terapii genowych. Nieustannie szukamy takich spółek i dwa lata temu trafiliśmy na Krystal Biotech. Najpierw analizowaliśmy dokumenty spółki, a później, to był listopad 2019 roku, odbyłem pierwszą rozmowę z prezesem Krishem Krishnanem. Ich terapia wydała się nam ciekawa, z dużymi perspektywami i szansami na sukces. Duże wrażenie zrobiło na mnie także zaangażowanie prezesa.

Bartosz Wawrzynów: – To była jedna z pierwszych spółek, przy których współpracowałem z Caspar TFI. Jeszcze zanim przeszedłem do etapu badania potencjału naukowego Krystal Biotech, zwróciłem uwagę na duże zaangażowanie zespołu Caspara i zaufanie, które mieli do tej spółki. Wszyscy wyczuwaliśmy, że to nie są „spadochroniarze”, wynajęci menadżerowie, którzy dzisiaj pracują w spółce X, a jutro, jeśli tylko dostaną lepszą ofertę finansową, przejdą do spółki Y. Co ciekawe, Krystal Biotech w przeciwieństwie do innych dynamicznych deep-tech’owych spółek na arenie biotechnologii ulokował się, o dziwo, w rejonie Pittsburgha.


– W Polsce to miasto kojarzy się raczej z przemysłem ciężkim, kopalniami i hutami.

Bartosz Wawrzynów: – Właśnie. Ale to była rzeczywistość Pittsburgha lat osiemdziesiątych. Od tego czasu miasto przeszło gigantyczną, godną pozazdroszczenia transformację i dzisiaj jego władze nie bez racji uważają, że to jest „miasto technologiczne”, z dwoma dużymi uniwersytetami (University of Pittsburgh i Carnegie Mellon University), które promieniują na tamtejszą społeczność. W spółce rzucało się w oczy zaangażowanie całego zespołu. To jest prawdziwy team, nastawiony na osiągnięcie sukcesu i dużo temu dążeniu poświęcający. Na to później, w kolejnych spółkach, które trafiają w orbitę zainteresowania Caspara TFI moim zdaniem warto zwrócić uwagę. Widzieliśmy już wiele innych spółek, które „na papierze” wyglądały lepiej niż Krystali Biotech, wydawało się, że są bliższe sukcesu, ale nie miały tego team spirit, zaangażowania, zawziętości i zrozumienia celu, do którego dążą. I nie osiągnęły sukcesu.


– Krystal Biotech to jest wręcz hollywoodzka historia. Bo spółkę stworzyła para imigrantów z Indii.

Piotr Rojda: – To po pierwsze. Małżeństwo Sumy i Krisha Krishnan jest akcjonariuszem spółki, razem mają około 20% akcji, ale traktują tę firmę jak własną. Wielokrotnie doświadczyłem tego w rozmowie z Krishan Krishnanem, który mówił „moja spółka”, który jeśli odsyłał mnie do strony internetowej, to nie mówił „to jest na stronie spółki”, tylko mówił „to jest na mojej stronie”, sam przez wiele lat zajmował się relacjami inwestorskimi. Po drugie, firma nie ma swojej siedziby ani w Bostonie, ani w Kalifornii, czyli w tych tradycyjnych już dzisiaj „zagłębiach” biotechnologicznych i technologicznych, tylko właśnie w Pittsburghu.


– Być może wynalezienie leku na Pęcherzykowate oddzielanie skóry nie jest jeszcze końcem tej hollywoodzkiej historii. Może to tylko koniec pierwszego sezonu?

Piotr Rojda: – Nie jest to wykluczone, a nawet z oczywistych względów mocno ściskamy za to kciuki. Krystal Biotech uważa, że ich technologia może działać na różnego rodzaju wady estetyczne. Dzisiaj nie sposób jeszcze przesądzać, ale nie można też lekceważyć, że oni udowodnili już, że ich technologia potrafi w bezpieczny i łatwy sposób dostarczać gen do skóry. Niedawno założyli więc spółkę-córkę, tym razem już w Kalifornii, która zajmuje się stworzeniem metody dostarczania do skóry kolagenu bądź elastyny. To sposób na wyeliminowanie na przykład zmarszczek bądź trądziku.


– Kobiety, ale nie tylko kobiety, szaleją! A rynek jest właściwie nieograniczony.

Piotr Rojda: – Tak, potencjalnie to jest gigantyczny rynek, z miliardami klientów. W przyszłym roku powinniśmy już zobaczyć pierwsze wyniki stosowania metody Krystal Biotech w medycynie estetycznej.


– Jak Pan ocenia szanse spółki na rynku kosmetycznym?

Bartosz Wawrzynów: – Wielka wartość metody Krystal Biotech polega moim zdaniem na tym, że został wybrany i przetestowany skuteczny i co najważniejsze niegroźny dla organizmu wektor dostarczania genu (genów) do skóry. To daje bardzo dużo przestrzeni i wielkie możliwości manewru. Do tej pory terapie sterydowe, hormonalne lub białkowe wykorzystujące kremy wcierane w skórę – i mające poprawić jej elastyczność, kolor, regenerację – były skuteczne w granicach 3-5%, przy czym ich długotrwałe stosowanie w niektórych przypadkach dawało bardzo niepożądane skutki. Tymczasem Krystal Biotech potencjalnie ma dobre, skuteczne narzędzie dostarczające do jądra skóry genu, które może być eksploatowane w ograniczonym czasie.

Dla przemysłu estetycznego ma to kapitalne znaczenie, bo co to za krem, który zastosujemy raz i on będzie skuteczny przez dwadzieścia lat? Kosmetologia musi być cykliczna – musi zwerbować klientów i utrzymać ich przez długi czas. Krystal Biotech wydaje się był blisko tego modelu biznesowego. Ale na ile to będzie skuteczne zależy od wielu czynników. Technologia jest dobra, dobrze rokuje, ale to jednak inny case study. Nie mówimy tu o rzadkiej (sierocej) chorobie skóry, wobec której prawni regulatorzy – tacy jak amerykański Urząd ds. Żywności i Leków (Food and Drug Administration – FDA), czy Europejska Agencja Leków (EMA) – mają odpowiednio przygotowane szybkie ścieżki ułatwiające wprowadzenia leku/preparatu na rynek. Mówimy o innej lidze – wymogów, obostrzeń, jak i odpowiedzialności etyczno-prawnej producenta przyszłej linii preparatów spowalniających procesy starzenia naskórka. Niemniej jednak Krystal Biotech nie stoi w miejscu i wszystko wskazuje na to, że na razie są na dobrej pozycji startowej.


– Zastanawia mnie dlaczego takie piękne hollywoodzkie historie ciągle dzieją się w Ameryce, dlaczego one nie mogą się wydarzyć nad Wisłą.

Piotr Rojda: – W Stanach Zjednoczonych istnieją mechanizmy, które pozwalają się bratać nauce z biznesem i zdolność tego rynku do przekładania nauki na biznes jest absolutnie niezrównana. Wyjątkowa w skali całego świata.

Bartosz Wawrzynów: – Piotr ma rację. Wszystko opiera się na zaufaniu, wymianie wiedzy i know-how. Krystal Biotech był obecny na większości ważnych konferencji naukowych, chwalił się swoimi wynikami, bez większego skrępowania prezentował kolejne etapy prac nad nową terapią. Co uzyskał? Interakcję środowiska naukowego i biznesowego. Sam też wykorzystywał wnioski z badań prowadzonych w najlepszych amerykańskich ośrodkach naukowych, między innymi w Stanfordzie. Amerykański system akademicki bardzo do tego zachęca, a wręcz taką współpracę prowokuje.

Swój udział w sukcesie Krystal Biotech mają też dwa wspomniane już uniwersytety w Pittsburghu. Dzięki temu, że miasto położyło duży nacisk na rozwój tych uniwersytetów, dzięki całej gigantycznej transformacji miasta, udało się tam sprowadzić ludzi bardzo utalentowanych, kreatywnych, którzy na dodatek są otwarci na współpracę z prywatnymi podmiotami. Kolejny powód to nastawienie amerykańskich spółek technologicznych. Ono jest inne niż w Polsce, czy mówiąc szerzej w Europie, gdzie królują tak zwane granto-spółki, czyli firmy nastawione na pozyskiwanie środków publicznych i trwanie. W Ameryce technologiczne start-upy są inaczej finansowane, mają konkretny cel i do tego celu z determinacją dążą.


– A nie tkwią w ciepełku grantów…

Bartosz Wawrzynów: – W Stanach Zjednoczonych otwarcie mówi się, że naukowców w tym kraju jest zbyt dużo. Więc tam obowiązuje inna filozofia – nie chodzi o to, aby każdy absolwent studiów doktoranckich stworzył własną grupę badawczą i coś tam, długimi latami, za publiczne pieniądze „dłubał”. O ile u nas, mam na myśli nie tylko Polskę, ale też Europę, doktorat jest celem, to w Stanach Zjednoczonych jest tylko narzędziem. To wszystko jest kwestią kinetyki i przykład Krystal Biotech dobrze to pokazuje – ta spółka powstała, bo miała konkretny cel i uzyskała wsparcie, aby pędzić. My, niestety, cały czas wspieramy trucht, a czasem mam wrażenie, że trucht w miejscu.


Rozmawiał Piotr Gajdziński

Podobne wpisy:


Inwestujemy Globalnie

TAGI: Ring Caspara, rynki finansowe,

Simple Share Buttons

Ring Caspara: Błękitny ocean?

autor: Piotr Gajdziński czas czytania: 9 min