Caspar Akcji Europejskich

Inwestuje na rynkach w Polsce, Turcji, Szwajcarii oraz państwach UE.

Więcej: Caspar Akcji Europejskich



Caspar Akcji Polskich

Inwestuje głównie w Polsce.

Więcej: Caspar Akcji Polskich

Strategia Akcyjna
Środkowej i Wschodniej Europy

Koncentruje się na rynkach akcyjnych Środkowej i Wschodniej Europy.

Więcej: MASIW

Strategia Zrównoważona
Środkowej i Wschodniej Europy

Inwestycje w regionie przy założeniu średniego ryzyka inwestycyjnego.

Więcej: MZSIW

Strategia Stabilnego Wzrostu
Środkowej i Wschodniej Europy

Inwestycje w regionie przy założeniu małego ryzyka inwestycyjnego.

Więcej: MSWSIW



Strategia
Akcji Skoncentrowanych

Koncentruje się na mniejszej liczbie starannie wyselekcjonowanych papierów.

Więcej: MAS



Strategia
Akcji Spółek Stefy Euro

Celem inwestycyjnym jest uzyskanie długoterminowej rentowności portfela.

Więcej: MASSE



Strategia Stabilnego Wzrostu
Akcji Skoncentrowanych

Podstawowym kryterium wyboru lokat jest analiza fundamentalna.

Więcej: SMSWAS



Strategia Akcyjna
USA

Koncentruje się na rynkach Stanów Zjednoczonych (USA).

Więcej: MAUSA



Strategia Zrównoważona
Akcji Skoncentrowanych

Celem inwestycyjnym jest wzrost wartości Portfela i pobicie Benchmarku.

Więcej: SMZAS

tekst alternatywny tekst alternatywny

Kim jesteśmy, jak inwestujemy,
co nas wyróżnia
CZYTAJ >>>

Nasza filozofia inwestowania
to Twój zysk CZYTAJ >>>

A A A

Ring Caspara: Bitcoin to bańka

Ring Caspara: Bitcoin to bańka

Piotr Przedwojski i Błażej Bogdziewicz, zarządzający Caspar TFI (sprawdź fundusze inwestycyjne Caspar TFI), dyskutują o niebywałej karierze bitcoina, końcu kryzysu ekonomicznego i starają się podsumować mijający rok.

– Nim przejdziemy do podsumowania 2017 roku, muszę Was zapytać o bitcoina. Ta kryptowaluta zrobiła w 2017 roku niebywałą karierę. Najpierw pięła się w górę z prędkością rakiety kosmicznej, a w ostatnich dniach grudnia zaczęła gwałtownie spadać. Czym właściwie jest bitcoin?

Piotr Przedwojski: To aplikacja rozproszonej bazy danych. Aplikacja szczególna, bo aspiruje do bycia środkiem płatniczym. Właściwie to już jest środek płatniczy, który tym się różni od innych, powszechnie uznanych, że nie ma banku centralnego, który może go emitować i jest jego skończona ilość. Tak jak złota.
Można powiedzieć, że bitcoin jest złotem, tyle że złotem cyfrowym. Ta kryptowaluta nie spełnia roli pieniądza jako miernika wartości, ma problem ze zmiennością, zbyt szybko rośnie lub spada. Nie służy dobrze do rozliczeń, bo jest zbyt niestabilna. Spełnia w jakiś sposób natomiast trzeci warunek środka płatniczego, czyli jest powszechnie uznawana. Zobaczymy czym to się skończy, ale póki co bitcoin ma wszystkie syndromy typowej bańki. Nie można tego przechowywać, bo wahania kursu są ogromne – plus lub minus 20 procent w ciągu dnia. Ta kryptowaluta zaczęła jako środek płatniczy, a teraz jest bańką.

– Kiedy ta bańka pęknie?

Piotr Przedwojski: Tego nie wiadomo. Ale można z dużym prawdopodobieństwem powiedzieć, że pęknie.

Błażej Bogdziewicz: Bitcoin został stworzony w 2009 roku jako instrument, który miał obronić świat przed hiperinflacją. To była pseudowaluta, zapis komputerowy, którego nie można było sfałszować dlatego, że wykonywane nim poprzednie transakcje były umieszczone w historii jego zapisu. Przy dzisiejszej technologii, tego zapisu nie można skasować, bo jest rozproszony na bardzo wielu komputerach.

– Kto kupuje bitcoina?

Błażej Bogdziewicz: Dwie grupy ludzi. Jedna po prostu chce zarobić, kupuje i liczy na zysk. Druga grupa to ludzie, którzy kupują tę kryptowalutę ze względu na jej anonimowość. Instytucjom kontrolnym bardzo trudno jest wykryć tożsamość osób dokonujących transakcji. Jest to więc idealny instrument dla wszelkiej maści przestępców, łapówkarzy i terrorystów. Bitcoinem finansowane jest na przykład Państwo Islamskie.

Piotr Przedwojski: Bitcoin miał między innymi ochronić świat przed hiperinflacją. Tej hiperinflacji nie ma, więc nie ma powodu, by bronić świat przed tym zagrożeniem. Dla jednych ta kryptowaluta jest zyskowną spekulacją, kasynem, dla drugich to środek ułatwiający działalność przestępczą. Ale bitcoin ma wiele ograniczeń. Aby stworzyć nowe bitcoiny, trzeba wykonywać operacje komputerowe, które zużywają bardzo dużo energii. Szacuje się, że obecnie produkcja bitcoina zużywa tyle energii, co cała Dania. Pytanie, jakie świat ma korzyści z istnienia bitcoina? Zaryzykowałbym twierdzenie, że korzyści nie ma żadnych, ma za to same negatywne skutki. Pytanie co państwa z tym zrobią, bo raczej będą musiały coś z tym zrobić. Znaczenie bitcoina rośnie i wraz z nim rośnie wartość innych kryptowalut, zresztą nawet szybciej niż bitcoina. Sam koncept rozporoszonej bazy danych, rejestru, jest jednak bardzo ciekawym pomysłem. To można użyć w bardzo dobrych celach, ale póki co sam bitcoin pozytywnych skutków dla gospodarki i państwa nie ma.

Błażej Bogdziewicz: Sukces bitcoina i innych kryptowalut zasadza się na łatwości ich przenoszenia. Ta łatwość zapewnia anonimowość, działalność poza kontrolą banków.

Piotr Przedwojski: Spodziewam się, że rządy i organizacje międzynarodowe zareagują w końcu na bitcoina. Na przykład rząd chiński, bo głównie w Chinach jest on wytwarzany. Na razie ta reakcja jest relatywnie słaba, bo rządy są jakby trochę zaskoczone tym co się dzieje. Ale to raczej kwestia czasu.

Błażej Bogdziewicz: Zgadzam się. Państwa raczej nie odpuszczą kontroli nad drukiem i emisją pieniądza.

Piotr Przedwojski: Inwestycja w bitcoiny jest więc bardzo ryzykowna. Można nawet powiedzieć, że skrajnie ryzykowna.

– Ale bitcoin został już dopuszczony na giełdę, więc jakby został usankcjonowany.

Piotr Przedwojski: Uważam, że to był błąd. Oczywiście błąd dyktowany chciwością.

Błażej Bogdziewicz: Wydaje mi się, że coś jednak z bitcoina zostanie, bo ta aplikacja może mieć szerokie zastosowanie. Może ona zostanie nawet jakąś formą środka wymiany. Skala tego zjawiska jest zadziwiająca i raczej nie da się go zamieść pod dywan. Ta technologia jest bardzo interesująca i może być wykorzystywana w innych celach. Choćby do prowadzenia różnych rejestrów i baz danych, ksiąg hipotecznych.

Piotr Przedwojski: Bitcoin ma to do siebie, że nie można przy jego pomocy nikogo oszukać. Oszustwa są na innym poziomie, bo ludzie trzymają te bitcoiny na giełdach, a z tych giełd bitcoiny można ukraść. Ale jeżeli ktoś ma bitcoina przypisanego do siebie, to już ma i nikt mu go nie zabierze.

– Na rozwiązanie tego problemu przyjdzie nam poczekać. Porozmawiajmy o tym, co za nami. Jak podsumujecie rok 2017?

Błażej Bogdziewicz: To było bardzo dobre dwanaście miesięcy. Na giełdach mieliśmy skrajnie niską zmienność i wzrosty na wszystkich giełdach w walutach lokalnych. Największe wzrosty dotyczyły segmentu technologicznego. Bardzo dobrze spisywały się giełdy i w Stanach Zjednoczonych, i w Europie, a także warszawska Giełda Papierów Wartościowych. Tyle że w Polsce wzrastały przede wszystkim duże spółki, a już małe spisały się w minionym roku znacznie gorzej.

Piotr Przedwojski: To był dobry rok dla rynków akcji, ale także dla całej globalnej gospodarki. Najlepszy od dziesięciu lat. Wreszcie zakończył się kryzys w Strefie Euro i mamy chwilę oddechu. Można z dużą dozą prawdopodobieństwa powiedzieć, że nic wielkiego w najbliższym czasie się nie wywróci. Co oczywiście nie znaczy, że nigdy się nie wywróci. W Europie, Stanach Zjednoczonych i Japonii mamy dobrą sytuację ekonomiczną. Ale mamy skomplikowaną sytuację w Chinach. Problemy chińskie w sektorze finansowym, przeinwestowanie, ciągną tę drugą pod względem wielkości gospodarkę świata ją w dół.
Oczywiście, w Chinach jest wiele bardzo dobrych firm, na przykład Alibaba, Tencent, które z powodzeniem radzą sobie również na rynkach międzynarodowych. To był rok, w którym mieliśmy wzrosty wartości firm technologicznych, co wynika z zmian zachodzących w światowej gospodarce. Weźmy najbardziej rzucające się w oczy przykłady. Handel elektroniczny coraz wyraźniej wypiera handel tradycyjny, co oznacza, że wiele firm traci. Niedawno o kilkanaście procent spadł kurs akcji H&M, dla tej firmy był to najgorszy miesiąc od wielu lat. Ale za to firmy, które sprzedają przez Internet podadzą inne wyniki. Inny przykład zachodzących zmian to Netflix, który przyciąga coraz więcej osób, a tradycyjne telewizje gwałtownie tracą widzów.

– Kryzys się skończył i to jest bardzo dobra wiadomość. Pytanie, czy świat czegoś się nauczył. Ekonomiści twierdzili, że kryzys, który wybuchł w 2007 roku jest porównywalny do tego z lat trzydziestych. Ale mam wrażenie, że głębokość reform była teraz znacznie mniejsza niż wówczas.

Piotr Przedwojski: To prawda. Po kryzysie lat trzydziestych kapitalizm się bardzo zmienił. A teraz? Raczej nałożono na niego tylko makijaż. Skala zmian regulacyjnych w latach trzydziestych była jednak znacznie większa. Zatem kolejne, duże uderzenie nastąpi nie za siedemdziesiąt lat, ale wcześniej.

Błażej Bogdziewicz: Wiele problemów europejskich zostało rozwiązanych połowiczne. Jest mało prawdopodobne, że kryzys pojawi się za dwa lub trzy lata, ale za kilkanaście lat on rzeczywiście może przyjść.

Piotr Przedwojski: Po kryzysie lat trzydziestych między innymi powołano SEC, w zasadzie napisano od zera prawo papierów wartościowych, wprowadzono kodeks pracy i przeprowadzono podział amerykańskich banków na komercyjne i inwestycyjne. W latach dziewięćdziesiątych to zostało zniesione i w efekcie nie trzeba było długo czekać na efekty… Nadal ścisłego podziału banków nie ma.

– Czy globalna gospodarka pracuje dzisiaj już na swoich tradycyjnych silnikach, czy wciąż jest zasilana przez banki centralne?

Błażej Bogdziewicz: Stopy procentowe są bardzo niskie, działalność banków centralnych wspomaga gospodarkę światową, w szczególności europejską. Ale wydaje się, że to się szybko nie skończy. Amerykański FED podnosi stopy, a z zapowiedzi wynika, że w przyszłym roku w Stanach Zjednoczonych nastąpią aż trzy podwyżki stóp procentowych. Ale w Japonii i Europie takich planów nie ma. Gospodarka rozwija się bardzo dobrze, natomiast banki centralne się boją.

Piotr Przedwojski: W ostatnim kwartale bilans amerykańskiego banku centralnego zaczął spadać, po raz pierwszy od kryzysu. Ale w Europie i Japonii bilans banków centralnych się nie zmniejsza. Per saldo to wspomaganie jest trochę niższe niż było, ale nadal jest.

Błażej Bogdziewicz: Trzeba sobie jasno powiedzieć, że jest rosnące ryzyko bańki. Mówiąc wprost, gospodarka przyspiesza i jest blisko zdrowego funkcjonowania. Rośnie popyt na kredyt, rosną inwestycje, co oznacza, że przy tak niskich stopach procentowych jak obecnie, możemy mieć na rynkach finansowych do czynienia z tym, co się dzieje w bitcoinie. Oczywiście, przez chwilę będzie fajnie. Będziemy mieli szybko rosnące ceny akcji, ale to może, a właściwie na pewno, pęknie.

Piotr Przedwojski: Jest wiele sygnałów mówiących, że wracamy do stanu sprzed kryzysu. Ale są i sygnały bardzo ważne i uspokajające, w szczególności niska inflacja z tą uwagą, że póki co najbardziej utytułowane instytucje, łącznie z członkami FED-u, nie rozumieją dlaczego mamy niską inflację. Ona powinna rosnąć, a nie rośnie.

Błażej Bogdziewicz: Wyjątkiem jest Polska, bo u nas inflacja rośnie, rąk do pracy brakuje, wynagrodzenia też rosną.

Piotr Przedwojski: Polska jest wyjątkiem także w innej kwestii – nadal nie rosną inwestycje. Rośnie za to fiskalizm. Ostatnio widziałem zestawienie, z którego wynika, że w latach 2015-16 Polska była w pierwszej trójce krajów europejskich o najwyższym przyroście fiskalizmu. Z jednej strony to dobrze, bo rośnie ściągalność podatków kosztem oszustów, ale z drugiej strony nie ma obniżek podatków dla uczciwych podatników. Zapewne to istotna przyczyna niskich inwestycji w kraju. To będzie trudno odkręcić.

Błażej Bogdziewicz: To prawda, podatki rosną, a to oznacza, że wkraczamy na bardzo niebezpieczną ścieżkę. Ukrócenie przestępstw związanych z VAT-em jest chwalebne, ale już inne działania rządu w tym segmencie są po prostu złe. W 2018 roku zmienia się ustawa o podatku CIT, w myśl której trudniej będzie odliczać niektóre wydatki. Powiem jeszcze jedno zdanie o planowanej podwyżce składki na ZUS dla najlepiej zarabiających. Rząd uzasadnia to argumentem, że procentowo dobrze zarabiający płacą mniej na ZUS niż ci najniżej zarabiający.
Tylko jeśli chcemy budować gospodarkę opartą na wiedzy, tworzyć firmy, które produkują satelity, drony, podbijają kosmos konkurując z firmami Elona Muska, to trzeba nam ludzi zarabiających duże pieniądze. Bo tylko oni są w stanie to zrobić. A my podnosimy podatki! To jest bez sensu. Nie będzie gospodarki opartej na wiedzy jeśli będziemy podnosić podatki ludziom umiejącym posługiwać się wiedzą.

Piotr Przedwojski: Konsekwencje wzrostu fiskalizmu są łatwe do przewidzenia. Świat to już przećwiczył, wystarczy poczytać. Krzywa Laffera. Ściąganie podatków dla samego ściągania – po co to?

Błażej Bogdziewicz: Bo obniżyliśmy wiek emerytalny. Jeśli chcemy mieć niski wiek emerytalny, to nie będziemy mieli gospodarki opartej o wiedzę.

Rozmawiał Piotr Gajdziński

Platforma transakcyjna Caspar TFI

Simple Share Buttons